Zał. 2
KURJER
POZNAŃSKI
NR 110 z
dnia 15 maja 1907
Ks. proboszcz Formanowicz z Modliszewka – jak pisze ,,LECH’’ – opuścił w poniedziałek rano /13 V./ o godz. 8 i pół mury więzienia gnieźnieńskiego. Wyloty przyległych ulic zaległy rzesze ludu polskiego, aby powitać kapłana – więźnia. Przed więzieniem samym utrzymywała policja porządek i oczyściła ulicę dość gruntownie. Gdy ks. proboszcz Formanowicz się ukazał, odezwały się okrzyki: ,,Niech żyje’’, a jednocześnie posypały się do pojazdu kwiaty. W drodze z więzienia do kościoła farnego towarzyszyły pojazdowi tłumy publiczności, które zapełniły kościół farny, gdzie ks. proboszcz Formanowicz odprawił mszę św. Policja przykazała surowo stangertowi, aby nie ważył się stawać po drodze.