www.formanowicz.pl [start]
Mariusz Formanowicz
w Powstaniu
Wielkopolskim 1918 - 1919 Lista biograficzna >
http://www.formanowicz.pl/powstancy <
|
|
Od mogiły żołnierza nie
odchodzi się ze złamana duszą. Nie odchodzi się z poczuciem klęski i beznadziejności,
ale z niezbitem przekonaniem, że oto wyrosła nowa wartość ducha, wartość nie
twoja, ale nas wszystkich - należąca do całego Narodu. Trzeba aby pamięć o nich
wiecznie trwała i żyła. W naszych szkołach dzieci powinny poznawać nazwiska
poległych swojej gminy, czy miasta. To powinno wchodzić w program nauki i być
pierwszą nauka o Polsce... Edward Śmigły-Rydz |
Lista wymienionych osób (=> kliknij by przeskoczyć)
Ø
Ludwik Fórmanowicz, (1875 – 1940),
Ø S
Ø
Walenty Fórmanowicz (1879 – 1948),
Ø
Piotr Stanisław Formanowicz
(1880 - 1957),
Ø
Kwiryn Fórmanowicz (1881 – 1928),
Ø
Leon
Fórmanowicz (1883 – 1930),
Ø
Józef Gabriel Formanowicz (1885 – 1970),
Ø
Anna Formanowicz (1886 - 1973),
Ø
Stefan Formanowicz (1886 - ?),
Ø Władysław Furmanowicz (1890
- ?),
Ø
Stanisław Formanowicz (1893 – 1965),
Ø
Jan Bronisław Formanowicz
(1895 – 1962)
Ø
Leon Furmanowicz
(1899 - 1972)
Ø Konstanty Furmanowicz (1900 – 1975
[?]),
Ø
Stefan Rudolf Formanowicz (1901 – 1989)
Powstanie wielkopolskie
1918/1919, jedyny w pełni zwycięski zryw niepodległościowy w dziejach narodu
polskiego, pozostaje stale w cieniu innych powstań – poczynając od insurekcji
kościuszkowskiej a kończąc na powstaniu warszawskim 1944 roku. Jako Wielkopolanin
od pokoleń pragnę aby ta rodzinna monografia powstańcza była choćby tylko
skromnym przyczynkiem do właściwego uhonorowania zwycięskiego dzieła
powstańczego naszych przodków. Bez ofiary ich krwi – biorąc pod uwagę ówczesne
uwarunkowania historyczno-polityczne – następne pokolenia Wielkopolan mogłyby
rodzić się w obcym kraju. O tych chłopcach, którzy zerwali
się aby przegnać „Śkiebra” z kolebki polskości, pisze Ryszard Zieliński w
książeczce „Powstanie Wielkopolskie 1918-1919”,
Wyd. MON 1968 :s.122 : „Polskie siły
krzepły wyraźnie: powstańcze oddziałki z dnia na dzień przekształcały się w
regularne wojsko. Z każdą godziną frontowej zaprawy młodzi chłopcy, którzy
chwycili karabiny, albo i starzy wyjadacze wojny światowej, co do karabinów
wrócili – tężeli w wojsko. Oddziały tak już dalece okrzepły i nabrały
sprawności, że 30 stycznia (dot. 1919
r) Dowództwo Główne i Dowództwo Frontu wydały rozkazy przeistaczające je w regularne pułki strzelców
wielkopolskich:.... 6 - sformowany z kompanii odcinaka leszczyńskiego, 11- z
walczących na odcinku rawickim i 12- na ostrowskim”.
Powstanie Wielkopolskie wybuchło samorzutnie, bez poparcia władz formującego się państwa
polskiego, a nawet wbrew woli i polityce Józefa Piłsudskiego. Nowo powstałe
państwo polskie nie przyszło z pomocą poznaniakom; podobnie zachowywało się
początkowo względem Ślązaków – to głównie Wielkopolanie pomagali powstańcom
śląskim. Łącznikami jednego z drugim byli Korfanty, Zenkteler z Buku i inni. Pomagali nie tylko Ślązakom. Premier Rządu R.P.
Ignacy J. Paderewski w czasie pobytu w Poznaniu 8 marca 1919 roku. wezwał
Wielkopolan do natychmiastowej odsieczy dla walczącego Lwowa. Odpowiadając na
to wezwanie Dowództwo Główne Powstania już 12
marca wysyłało pod Lwów Grupę Wielkopolską w składzie bez mała 4.000
wyszkolonych żołnierzy i oficerów oraz 4 baterie armat i 7 samolotów. Ryzyko tej decyzji dla
Powstania było ogromne. Wzrastało zagrożenie ze strony Niemców,
reorganizujących w tym czasie swoje oddziały i planujących uderzyć na Zbąszyń.
Udzielona pomoc okazała się jednak zbawienna dla Lwowa. Wojska Wielkopolskie
znacząco przyczyniły się do dwukrotnego
odblokowania miasta. Gen. Iwaszkiewicz, głównodowodzący w walkach na Ukrainie,
w rozkazie z 19 marca 1919 roku podkreślił: „żelazne zastępy Wielkopolan pod
dowództwem płk Konarzewskiego brawurowym atakiem (...) wpłynęły na zwycięstwo”
[prof. dr hab. Bogusław Polak „Oddziały Wojska Wielkopolskiego pod Lwowem 1919
rok”].
Piłsudski patrzył na wschód aż po
Kijów. Powstającą Polskę widział od linii
Kraków, Kielce, Łódź z Warszawą, Lublinem, Lwowem i Wilnem, bez Bydgoszczy,
Gdańska, Katowic oraz bez kolebki państwowości polskiej – Gniezna i Poznania. W
tej wizji nie mieściły się więc Wielkopolska, Śląsk i Pomorze. Jeszcze w 1918
roku Piłsudski mówił: „Obecna
generacja Polaków nie będzie prowadziła wojny o Poznańskie i Pomorze. Jeśli
Ententa podaruje im obie te prowincje nie powiedzą oni » nie «, ale współczesna generacja sama z tego powodu
wojny nie rozpocznie”. Rychło okazało jak
bardzo się mylił! Na ten temat w art. zamieszczonym w „Głosie Wlkp”. z dn.
27.XII.1978 na s. 4-5 pt. „Forum”, o zwycięskim zrywie Wielkopolan wypowiadali się:
prof. dr. Antoni Czubiński, prof. dr. Zdzisław Grot, prof. dr. Benon Miśkiewicz
– historycy z UAM w Poznaniu. Oto słowa prof. Czubińskiego: „...Wielkopolanie nie zawsze byli lubiani, a
znaczenie tego regionu – uznawane i właściwie oceniane. Stąd pomniejszanie
zbrojnego wysiłku miejscowego społeczeństwa.... Gdyby nie czyn Wielkopolan
granica odrodzonego państwa polskiego ukształtowałaby się z pewnością podobnie
jak do tamtych czasów miedzy zaborami pruskim i rosyjskim. Gdyby nie było
powstania Wielkopolskiego, nie byłoby powstań śląskich, a więc i Śląska w
granicach drugiej Rzeczypospolitej, nie byłoby dostępu do morza...”. A prof. Pajewski mówił m.in: „Może warto tu wspomnieć kontrowersyjną postać
Józefa Piłsudskiego. Wielkopolanie do dzisiaj nie mogą zapomnieć jego słów:
”Braci Wielkopolan musiałem wyłączyć z rachunku”. Nie mogą mu wybaczyć, że nie
przyszedł Powstaniu na pomoc...”. Podobnie
prof. Miśkiewicz: „...Powstanie
było po prostu nie na rękę Józefowi Piłsudskiego, gdyż naruszało pokój z
Niemcami, co nie było zgodne z jego polityką...”.
Jeszcze raz prof. Czubiński:
„...Wojna skomplikowałaby
proces odbudowy państwa. Fakt ten wyzyskali też Niemcy na forum
międzynarodowym, oskarżając Polskę o stwarzanie faktów dokonanych ....” Na
koniec prof. Grot: „...Z Warszawy domagano się nie przekraczania Noteci i nie
zajmowania linii kolejowej: Toruń-Bydgoszcz-Piła-Krzyż, którędy miała iść
ewakuacja Niemców ze wschodu”. Tak
w Warszawie myślano o powstańcach
wielkopolskich w dniach, w których trwały walki. Że wybuchło nie w porę, że nas
- mieszkających w centralnej Polsce - nie dotyczy... Czy nadal pozostało takie
myślenie ?. Czy przez to, że przyniosło ono zwycięstwo, nie jest równie wartym
pamięci, a uczestnicy hołdu, jak te które zakończyły się klęską, a ich
strasznym owocem był ogrom wylanej krwi? Gdy skutki innych powstań, zakończonych przeważnie klęską,
długo ciążyły na życiu narodowym, powstanie wielkopolskie było wspaniałym
triumfem, którego nie zdołał unicestwić wróg, choć siły jego były parokrotnie
większe od licho uzbrojonych szeregów powstańców. Głęboki patriotyzm i wiara w
słuszność sprawy oraz ofiarność bez granic i zbiorowa wola zwycięstwa
sprawiły, że powstaniec wielkopolski szedł w bój nawet wbrew woli przywódców
politycznych, którzy uznali Powstanie dopiero po dokonanym fakcie i po
odniesionych i nadspodziewanych dla nich zwycięskich sukcesach.
Niech to
opracowanie będzie spełnieniem najświętszego obowiązku wobec naszych przodków –
Powstańców.
Lista naszych „rodzinnych” powstańców wielkopolskich,
którą przedstawiam poniżej, obejmuje 15 osób.
Są oni uszeregowani zgodnie z datą urodzenia: najstarsi - najwyżej. Z
uwagi na różne sposoby zapisu naszego nazwiska - jedna osoba była nazywana w
różnym okresie swojego życia raz Furmanowicz, później Formanowicz czy
Fórmanowicz (przykładem Stefan ur. w 1901) – zrezygnowano z układu
alfabetycznego. Nie wszyscy z wymienionych osób brali udział w Powstaniu z
bronią w ręku. Dwoje było organizatorami oddziałów powstańczych (Leon
Fórmanowicz i Józef Gabryel Formanowicz). Z kolei Anna Formanowicz była
sanitariuszką. Są oni jednak wymieniani w źródłach jako powstańcy i jako tacy
znaleźli się także w tym opracowaniu.
* * *
Ludwik Fórmanowicz,
urodzony 30
lipca 1875 w Wielichowie, syn Tomasza i
Michaliny z domu Petzold. Z pozostałymi
powstańcami z Wielichowa
(Walentym, Kwirynem i Leonem ) był spokrewniony przez wspólnego dziadków:
Józefa i Rozalię z domu Hermann. W dniu 20 maja 1902 roku Ludwik wraz z
Kwirynem Fórmanowiczem wstąpił do Bractwa Kurkowego („Giełdy Strzeleckiej”) w
Wielichowie. Zawołaniem członków Bractwa było: „Ćwicz oko i dłonie w Ojczyzny
obronie”. Nabyta umiejętność strzelania z broni palnej, której posiadanie było
obowiązkiem członka Bractwa, okazała się niezwykle przydatna w walkach o
wyzwolenie Wielkopolski [3].
Na podstawie „Spisu imiennego drużyn
powstańczych, które wchodziły w skład kompanii wielichowskiej”, będącego
składnikiem wspomnień Kazimierza Szczęśniaka dowódcy kompanii, można
stwierdzić, że Ludwik Fórmanowicz służył w VI wielichowskiej kompanii garnizonowej
– bezpieczeństwa, zorganizowanej 6 stycznia 1919. [2, str. 141].
Zmarł 17 kwietnia 1940 roku w Wielichowie i
spoczywa na tamtejszym cmentarzu.
|
|
Źródła informacji:
[1] Dane i
materiały archiwalne pochodzące ze zbiorów rodzinnych
[2] Jabłoński Tadeusz
: Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19. T. 1, 1,
Poznań: Dowództwo Okręgu Korpusu NR VII, 1938. => zobacz
[3] Jakuboszczak
Piotr : Kurkowe Bractwo Strzeleckie w Wielichowie 1761 – 1950, Wrocław,
2005; str. 133
S
[2]. Jego bratankiem był Konstanty wymieniony w dalszej części opracowania. W
latach 1888 – 1890 i później od 1898 do 1899 mieszkał w Poznaniu [3]. Tam przy
ul. Kościelnej 10 w ostatnich latach XIX w. prowadził warsztat kowalski [4]. W lipcu 1899 wrócił do Kłecka i w 1902
ożenił się z Zofią z Adamczewskich. Od tego czasu mieszkał w Polskiej Wsi pod
Kłeckiem, gdzie prowadził własny zakład kowalski. Od grudnia 1917 roku do 6
stycznia 1919 po raz kolejny mieszkał w Poznaniu. W pierwszych dniach powstania
wrócił do Kłecka [3].
Jako powstaniec walczył w
kompanii kłeckiej [1].
Zmarł
w sierpniu 1945 roku i został pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu w
Kłecku.
|
|
Źródła informacji:
[1]
Wspomnienia rodzinne
[2]
Księga urodzeń i chrztów parafii p.w. św. Trójcy w Gnieźnie
(Archiwum Archidiecezjalne w Gnieźnie).
[3]
Karta meldunkowa St. Furmanowicza z Archiwum Państwowego
Poznaniu
[4]
Adressbuch der Stadt Posen sowie
der Vororte Jersitz, St. Lazarus und Wilda. 1899; str. 51: (cyt.): „Furmanowicz
Stanisl., Schmied. Kirchstr. 10”
Walenty Fórmanowicz, urodzony 3 lutego 1879 w
Wielichowie, syn Franciszka Fórmanowicza i Marianny z domu Danel. Z zawodu był
stolarzem. Zajmował się także rolnictwem. W czasie I wojny światowej został
wcielony do armii pruskiej. Ciężkie rany, które odniósł w czasie walk, leczył w
szpitalu w
Międzyrzeczu
(prawdopodobnie). W sierpniu 1915 roku, zamieszkał wspólnie z żoną w Poznaniu.
Wraz ze zbliżającym się końcem wojny, w lipcu 1918 roku, wrócił z Poznania do
Wielichowa. Na wieść o przygotowaniach do Powstania - pomimo inwalidztwa
pozostałego po odniesionych ranach - wstąpił jako jeden z pierwszych do
organizującego się oddziału powstańczego w Wielichowie.. Walenty Fórmanowicz służył w stopniu szeregowego w V drużynie
wielichowskiej należącej do kompanii frontowej, zorganizowanej pomiędzy 8
grudnia 1918 a 5 stycznia 1919 roku [2][3]. Przeszedł cały powstańczy szlak bojowy kompanii
wielichowskiej, od Rakoniewic, przez Wolsztyn, Kopanicę i Babimost, po Kargowę.
W dniu 12 lutego 1919 r., w czasie obrony Kargowy,
Walenty został wzięty do niewoli niemieckiej jako jeden z 39 powstańców, [2,
str. 137]. W tej grupie znalazł się także trębacz kompanii Kwiryn
Fórmanowicz. Walenty osadzony został prawdopodobnie wspólnie z Kwirynem w
obozie jenieckim w Havelbergu (Hawelin).
W okresie międzywojennym
mieszkał w Rakoniewicach przy ul. Pocztowej nr 9 [3], gdzie prowadził
gospodarstwo rolne. Należał w tym czasie do Związku Weteranów Powstań
Narodowych Rzeczypospolitej Polskiej [5]. Po II wojnie światowej przeniósł się do Tarnowej koło Rakoniewic,
gdzie także zajmował się rolnictwem. Zmarł 29 marca 1948 r. w Tranowej i
pochowany został na cmentarzu w Prochach k/Wielichowa. Tablica nagrobna
Walentego Fórmanowicza znajduje się na cmentarzu w Nowej Soli.
|
|
Źródła informacji
[1] wspomnienia
i
materiały archiwalne pochodzące ze zbiorów rodzinnych.
[2] Jabłoński
Tadeusz : Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19. T. 1,
1, Poznań: Dowództwo Okręgu Korpusu NR VII, 1938. => zobacz
[3] APP; Związek
Powstańców Wielkopolskich w Poznaniu, Spis zweryfikowanych 53/884/0/
[4] Ewidencja
członków Związku Weteranów Powstań Narodowych Rzeczypospolitej Polskiej; APP
[53/884/0/1/44] : „Formanowicz Walenty ur. 03.02.1879”
Piotr Stanisław Formanowicz, urodzony
18
kwietnia 1880 roku w Szubinie, syn Franciszka Ksawerego Formanowicza i Franciszki z
Drzewieckich, starszy brat kolejnego z Formanowiczów – Józefa Gabriela.
Pierwsze nauki pobierał w szkole powszechnej w Szubinie, a
następnie był gimnazjalistą
w Chełmnie. Wraz ze swoim starszym bratem Leonem (późniejszym kanonikiem
katedry gnieźnieńskiej), przystąpił w chełmińskim gimnazjum do tajnego
„Towarzystwa Filomatów im. Tomasza Zana”. Bracia Formanowiczowie, w charakterze
„kółkowych”, należeli do tej organizacji w latach 1897–1899 [2][3][4]. Studia
wyższe ukończył w Akademii Handlowej w Lipsku. W czasie studiów przeszedł
jednoroczne szkolenie wojskowe. Po uzyskaniu dyplomu otrzymał posadę w jednym z
banków w Brandenburgu. Wrócił jednak do Polski i przez kilka lat mieszkał w
Gostyniu. Tam w dniu 23 czerwca 1907 roku Piotr otrzymał stanowisko członka
Zarządu Spółki Handlowej
"Rolnik", zwolnione po rezygnacji ks. Emila Jackowskiego. W dokumentach Spółki widnieje
jako „księgowy” z dopiskiem: „dawniej z
Gostynia".
W lipcu 1912 roku przeniósł się do Berlina, gdzie założył Biuro Zbożowe i
zajmował się handlem. W 1915 roku, jako przeszkolony wojskowo, został
zmobilizowany do armii pruskiej i otrzymał rangę podoficera. Walczył początkowo
na froncie wschodnim. Jego udział w I wojnie światowej zakończył się około 1917 roku. Po wybuchu
rewolucji berlińskiej w 1918 roku powrócił do Szubina i
uczestniczył w Powstaniu
Wielkopolskim. W dniu 11 stycznia 1919
r, po zdobyciu
Szubina przez powstańców, podoficer Piotr Formanowicz został mianowany powstańczym komendantem miasta [5][6][7][8]. Po ustabilizowaniu się frontu został przeniesiony na podobne
stanowisko do Gniezna. Tam ożenił się z Anną z domu Stanikowską. Po zwolnieniu
ze służby wojskowej prowadził w Gnieźnie handel zbożem pn. „Formanowicz Piotr i
Ska” ul. 3-Maja 2. W latach 20-tych zlikwidował swoje przedsiębiorstwo w
Gnieźnie i przeniósł się do Ostrowa Wlkp. gdzie pracował jako dyrektor w Banku
Ziemian. Mieszkał wówczas przy ul. Sienkiewicza 13. Krótko przed wybuchem II wojny przeniósł się do
Poznania, skąd okupanci wysiedlili go do Generalnej Guberni. Po zakończeniu
wojny osiadł najpierw w Polichnie, następnie przeniósł się do Ostrowa Wlkp., a
później do Inowrocławia. Tam pracował w jednym z banków aż do przejścia na
emeryturę.
Zmarł 13
listopada 1957 roku w Inowrocławiu i spoczął na tamtejszym cmentarzu.
Niektóre źródła [9] podają, że to brat
Piotra, Józef Gabriel Formanowicz, został
powstańczym komendantem Szubina. Jednak na podstawie wspomnień Józefa Gabriela
wiemy, że w czasie gdy trwały walki o Szubin, ten organizował kompanię w
Sierakowie (pow. miedzychodzki), oraz bezpośrednio uczestniczył w przejęciu
władzy w tym mieście (8 stycznia 1919 roku zdobywał pocztę, 19 stycznia
odbierał przysięgę kompanii na rynku sierakowskim). Obaj bracia brali więc
udział w walkach powstańczych, ale w różnych miejscach: Piotr w Szubinie, a
Józef w Sierakowie.
|
|
Źródła informacji:
[1]
Wspomnienia i materiały archiwalne pochodzące ze zbiorów
rodzinnych.
[2]
Szews J. : Filomaci pomorscy. Tajne związki młodzieży
polskiej na Pomorzu Gdańskim w latach 1830 – 1920, Monografie z dziejów oświaty
pod redakcją Józefa Miąso, tom XXXVI, Polska Akademia Nauk, Instytut historii nauki, oświaty i techniki. Zakład dziejów
oświaty. Warszawa 1992; [str. 216-217, 377]
[3]
Rocznik gdański, Gdańskie Towarzystwo
Naukowe, Wydział Nauk Społecznych i Humanistycznych; [16, 84]
[4]
Zeszyty naukowe Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu
Gdańskiego; Uniwersytet Gdański: 1979; [153]
[5]
O wolność Szubina, Szubin 1934 r. Muzeum
Ziemi Szubińskiej im. Zenona Erdmanna w Szubinie.
[6]
Lewandowski Włodzimierz dr, : Bój o Szubin, Towarzystwo
dla Badań nad Historią Powstania Wielkopolskiego 1918/1919, Poznań 1937, str.
184. => zobacz
[7]
Nogaj Stanisław : Wspomnienia walk pod Szubinem, 1930
[str. 21(11)] => zobacz
(DjVu)
[8]
Wygocki Zygmunt : Gniezno i powiat gnieźnieński w
powstaniu wielkopolskim 1918-1919, Instytut Zachodni: 1988
Cytat z książki Wygockiego
[str. 262]:
"Śliwiński i Kittel mianowali
komendantem miasta miejscowego powstańca Piotra (?) Furmanowicza. Szubin tak
samo jak i Gniezno w dniu tym na znak zwycięstwa polskiego był udekorowany
flagami polskimi."
[9]
Biskup Marian (red.) : Dzieje Szubina, Warszawa;
Poznań: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1974. str. 141 => zobacz
Znaczenie bitwy o Szubin omówiono w monografii:
Fenrych Tadeusz, ppor. , Powstanie Wielkopolskie. Front północny,
Poznań, 1920 => zobacz
(DjVu)
Kwiryn Fórmanowicz,
urodzony 16 marca 1881 w Wielichowie, syn
Karola Fórmanowicza i Praksedy z domu Petzold. W dniu 20 maja 1902 roku Kwiryn
wraz z Ludwikiem Fórmanowiczem wstąpił do Bractwa
Kurkowego („Giełdy Strzeleckiej”) w Wielichowie. Zawołaniem członków Bractwa
było : „Ćwicz oko i dłonie w Ojczyzny obronie”. Nabyta umiejętność strzelania z
broni palnej, której posiadanie było obowiązkiem członka Bractwa, okazała się
niezwykle przydatna w walkach o wyzwolenie Wielkopolski [4]. Kwiryn Fórmanowicz
był jednym z organizatorów Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Wielichowie. Na
zebraniu organizacyjnym, które odbyło się w lokalu matki Kwiryna w dniu 2
października 1902 roku, powierzono mu funkcję zastępcy sekretarza [5].
Jako ochotnik
wstąpił w dniu 4 stycznia 1918 roku w szeregi powstańców i w stopniu
szeregowego został trębaczem kompanii wielichowskiej [1, str. 105],[2, str. 15],[6]. Ryszard Zieliński [1] w swojej opartej
na archiwaliach powieści wypełnionej faktami, datami i nazwiskami, tak pisze o
Kwirynie:
„Codzienne
ćwiczenia kompanii wielichowskiej, stojącej w Wolsztynie, przerwał nagły alarm:
trębacz Kwiryn Furmankiewicz [Fórmanowicz] wygrał sygnał i w parę
kwadransów cała kolumna posuwała się w stronę Kopanicy: pluton konny, za nim
wozy z kaemami i piechotą.”
Podobnie
zaangażowanie Kwiryna opisuje Kazimierz Szczęśniak [4, str. 96] dowódca jego
kompanii:
„Według
rozkazu Siudy [dowódca odcinka Wolsztyńskiego], miałem wyruszyć
niezwłocznie ze swoją kompanią na pomoc. Trębacz kompanii Kwiryn Fórmanowicz
wypadł na ulicę i zaalarmował kompanię umówionym sygnałem, trąbki. Nie upłynęło
jeszcze 10 minut, a już biegły pierwsze sekcje. Jako pierwsza stanęła sekcja
patrolowa pod dowództwem Władysława Taty.”
Na podstawie „Spisu imiennego drużyn
powstańczych, które wchodziły w skład kompanii wielichowskiej”, będącego
składnikiem wspomnień Kazimierza Szczęśniaka dowódcy kompanii, można
stwierdzić, że Kwiryn Fórmanowicz należał do pocztu dowódcy kompanii wielichowskiej – był trębaczem w V drużynie, zorganizowanej pomiędzy 8 grudnia 1918 a 5
stycznia 1919 roku. Został wzięty do niewoli niemieckiej pod Kargową w dniu 12 lutego 1919 [4, str.
87, 96, 137]. Osadzony został w obozie jenieckim w Havelbergu (Hawelin) [5].
Kwiryn Fórmanowicz został zweryfikowany
jako powstaniec wielkopolski i ujęty w spisie powstańców przechowywanym w
Archiwum Państwowym w Poznaniu [6]. Został uwzględniony w imiennym spisie
powstańców frontu zachodniego [8]. Wymieniony został także jako powstaniec
wielkopolski w monografii 61 PP [7]
Zmarł 7 maja 1928 r. w Wielichowie i tam został pochowany.
Dane personalne
Kwiryna (data i miejsce urodzenia, dzień i miejsce wzięcia do niewoli) podane
zostały również w innym źródle [9]. Mylnie w tym miejscu podano jednak imię
powstańca: „Ludwik”. Błąd ten nosi znamiona pomyłki drukarskiej.
|
|
Źródła
informacji :
[1] Ryszard
Zieliński, Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Warszawa: Wydawnictwo MON,
1968
[2] Barbara
Mizerka : Stefania Fórmanowicz (1909-1980), Kościan: Stowarzyszenie Absolwentów
Gimnazjum i Liceum w Kościanie, 1985, str. 15 i 16. => zobacz
(DjVu)
[3] Jabłoński
Tadeusz : Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19. T. 1,
1, Poznań: Dowództwo Okręgu Korpusu NR VII, 1938. => zobacz
[4] Jakuboszczak
Piotr : Kurkowe Bractwo Strzeleckie w Wielichowie 1761 – 1950, Wrocław,
2005; str. 133
[5] Jakuboszczak
Piotr : Działalność patriotyczno-niepodległościowa mieszkańców Wielichowa w
latach 1900-1945, Grodzisk Wielkopolski, 1998; str. 34
[6] APP;
Związek Powstańców Wielkopolskich w Poznaniu, Spis zweryfikowanych [53/884/0/]
[7] Biskupski
Antoni : Historja
61 Pułku Piechoty Wielkopolskiej (7 Pułku Strzelców Wlkp.) T 1,
Nakładem autora, Bydgoszcz 1925; [ WBC
, str. 252/316 ]
[8] APP; Imienny
spis powstańców frontu zachodniego. [53/884/0/1/42] : „Fórmanowicz Kwiryn
ur. 16.03.1881”
[9] Woszczyński
Bolesław (red.) : Wojskowe aspekty Powstania Wielkopolskiego 1918-1919,
Wybór materiałów źródłowych; UAM Poznań: 1985 [str. 314]
Leon Fórmanowicz,
urodzony 22 lutego 1883 w Wielichowie syn Karola Fórmanowicza i Praksedy z domu
Petzold. Brat wcześniej wymienionego
Kwiryna. W dniu 4 czerwca
1902 roku Leon wstąpił do Bractwa Kurkowego („Giełdy Strzeleckiej”) w
Wielichowie. Od kilku miesięcy działali już w tej organizacji Ludwik i Kwiryn
Fórmanowiczowie, a w latach wcześniejszych (od 1880 roku) także Karol, ojciec
Leona. Zawołaniem członków Bractwa było : „Ćwicz oko i dłonie w Ojczyzny
obronie”. Nabyta umiejętność strzelania z broni palnej, której posiadanie było
obowiązkiem członka Bractwa, okazała się niezwykle przydatna w walkach o
wyzwolenie Wielkopolski [5]. Prakseda Fórmanowiczowa z domu Paetzold, matka
Leona, w roku 1902 użyczyła swój lokal na zebranie organizacyjne Towarzystwa
Gimnastycznego „Sokół” (2 października) [6]. Lokal ten, będący już własnością
Leona, w dniu 17 grudnia 1905 roku stał się miejscem zebrania związku „Straż”.
Zebranie zostało zamknięte przez Komisarza Kryminalnego Böhmera, a sprawę
organizacji nielegalnego spotkania skierowano do sądu [7, 8]. W latach
późniejszych lokal ten stał się centrum przygotowań oddziałów powstańczych w
Wielichowie.
Leon
Fórmanowicz był burmistrzem Wielichowa w okresie Powstania [1]. L. Konieczny w
swoich wspomnieniach, pt. „Powstaniec z Wielichowa” [1], na str. 133 pisze: „
...30.12.1918 (...) Następnie udałem się do polskich władz. Burmistrzem
Wielichowa był Leon Furmanowicz [Fórmanowicz]”. Na podstawie wspomnień
Kazimierza Szczęśniaka [4, str. 84] Leon urzędował w czasie powstania „na
komendzie Miasta” z Edmundem Czerwińskim i Marcelim Sławskim. W domu Leona
i jego żony Ludwiki z Bobkiewiczów (jej brat był jednym z dowódców kompanii
wielichowskiej), odbywały się zebrania organizacyjne powstańców [4, str. 75]. Fakt ten został upamiętniony
wmurowaniem tablicy na ścianie frontowej budynku będącego w tamtych latach
własnością Leona Fórmanowicza [2, str. 15].

O Leonie Fórmanowiczu i jego udziale w
przygotowaniu oddziałów powstańczych, pisze Antoni Cwojdziński i dr Zdzisław
Grot w „Roczniku Dziejów Powstania Wielkopolskiego 1918/19”, nr 1, Poznań, 1947, opierając się na opracowaniu
Tadeusza Jabłońskiego, „Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/
19”. T. 1, 1, Poznań, 1938. Omawiają oni zawarte w „Materiałach” wspomnienia
ppłk Kazimierza Szczęśniaka zatytułowane „Wielichowianie w walce o wolność”
(str. 73 – 119). Cytuję za Cwojdzińskim i Grotem : „Już sam tytuł jego
wspomnień: „Wielichowianie w walce o wolność" skłania go do oparcia swej
opowieści o szersze tło społeczne. (...) Przy tym Szcześniak jest dobrym
narratorem, opowiada tak barwnie i krasi swe opowiadanie tyłu ciekawymi
szczegółami, faktami, nazwiskami, że staje się bezsprzecznie jednym z
najlepszych pamiętnikarzy powstania wielkopolskiego. (...) Przytacza nazwiska
tych, którzy jeszcze przed przyjazdem Paderewskiego do Poznania zbierają druhów
Sokołów i byłych żołnierzy na sali Fórmanowicza i ustalają z nimi
środki alarmowe na wypadek wszczęcia akcji zbrojnej”.
Na
podstawie „Spisu imiennego drużyn powstańczych, które wchodziły w skład
kompanii wielichowskiej” będącego składnikiem wspomnień Kazimierza Szczęśniaka,
dowódcy kompanii, Leon Fórmanowicz był współorganizatorem i zastępcą dowódcy VI wielichowskiej
kompanii garnizonowej – bezpieczeństwa, zorganizowanej 6 stycznia 1919 [4, str.
141].
Zmarł 22 grudnia 1930 r. w
Wielichowie i tam, na cmentarzu miejskim, znajduje się jego grób.
|
|
Źródła informacji:
[1]
Tokarski i J. Ziołek : Wspomnienia Powstańców
Wielkopolskich, Wydawnictwo Poznańskie 1970, str. 133.
[2]
Barbara Mizerka : Stefania Fórmanowicz (1909-1980),
Stowarzyszenie Absolwentów Gimnazjum i Liceum w Kościanie, Kościan 1985, str.
15 i 16 [Stefania była córką Leona]. => zobacz
(DjVu)
[3]
Cwojdziński Antoni, dr Zdzisław Grot : Rocznik Dziejów
Powstania Wielkopolskiego 1918/19,
nr 1, Poznań, 1947.
[4]
Jabłoński Tadeusz : Materiały do historii Powstania
Wielkopolskiego 1918/19. T. 1, 1, Poznań: Dowództwo Okręgu Korpusu NR VII,
1938. => zobacz
[5]
Jakuboszczak Piotr : Kurkowe Bractwo Strzeleckie w
Wielichowie 1761 – 1950, Wrocław, 2005; str. 133
[6]
Jakuboszczak Piotr : Działalność
patriotyczno-niepodległościowa mieszkańców Wielichowa w latach 1900-1945,
Grodzisk Wielkopolski, 1998; str. 34
[7] Grabowski Sabine : Deutscher und polnischer Nationalismus:
Der deutsche Ostmarken-verein und die polnische Straz 1894-1914,
Herder-Institut, 1998 [str. 243]. Źródło podane w książce: GStAPK. I. HA Rep. 77. Minisierium
des Innern. Tit. 862 Nr. 23 Bd. l Blt 154-157. hier BI. 155.
[8] Schultz Helga : Preussens Osten--polens Westen: Das
zerbrechen einer Nachbarschaft, Berlin Verlag, 2001 [str. 267]
Józef Gabriel Formanowicz, urodzony 7 marca 1885 w Szubinie. Był najmłodszym
dzieckiem Franciszka-Ksawerego Formanowicza i Franciszki z Drzewieckich.
Nauki pobierał w gimnazjum w Gnieźnie, w którym
należał do tajnego Towarzystwa im. Tomasza Zana (TTZ) [6]. Po ukończeniu szkoły
podjął pracę w Urzędzie Stanu Cywilnego w Szubinie. W okresie strajków
szkolnych 1905/6 roku ("Dzieci Wrzesińskie") zwolniono go
dyscyplinarnie z zajmowanego stanowiska za sprzyjanie strajkującym dzieciom i
ich rodzicom. Równocześnie pozbawiono go członkostwa dozoru szkolnego w
Szubinie [3]. Wypadki te stały się przyczyną opuszczenia rodzinnych stron. Od 9
listopada 1905 r. zamieszkał w Poznaniu. W ciągu kolejnych dwóch lat
trzykrotnie zmieniał miejsce zameldowania. Stolicę prowincji opuścił w dn.
2.07.1907 r [7]. Osiadł w Sierakowie, gdzie w 1910 roku - wspólnie z innymi - założył
Spółdzielnię Rolniczą "Rolnik". Obejmował w niej stanowisko
kierownika w okresie przed- i po Powstaniu Wlkp. W 1913 roku zorganizował w
Sierakowie Chór Mieszany im. Bolesława Dembińskiego. W latach 1913 -1921 był
prezesem zarządu tej organizacji [8]. Na zebraniu Towarzystwa Czytelni
Ludowych, które odbyło się w Sierakowie w dn. 5 listopada 1918 r., Józef
Formanowicz został bibliotekarzem powiatowym na okręg międzychodzki i
skwierzyński w ramach Towarzystwa [12]. Od 1921 roku zamieszkał z rodziną w Bydgoszczy
[9]. Tam w 1932 roku był jednym z organizatorów i członkiem zarządu bydgoskiej
Giełdy Zbożowo – Towarowej [5]. Od 1932 roku był również przewodniczącym
Komitetu Rodzicielskiego ("dyr. J. Formanowicz") w Państwowym
Gimnazjum Klasycznym w Bydgoszczy [5]. W czasie II wojny światowej został
wysiedlony do Generalnej Guberni. W latach 60-tych mieszkał na poznańskiej
Wildzie.
Ożenił się z Kazimierą
Albińska, z którą miał troje dzieci: Janinę, Mieczysława-Franciszka i Krystynę.
Na podstawie ogólnodostępnych informacji stwierdzić można, że w miejscach, w
których żył i pracował, dał się poznać jako animator życia gospodarczego i
kulturalnego oraz regionalista. Zebrał materiały o swoim rodzinnym mieście oraz
napisał jego monografię pt. Pałuki i miasto Szubin, wydaną w Poznaniu w
1909 r. W późniejszych latach publikacja ta była cytowana przez wielu autorów
piszących o Pałukach [10,11].
Zmarł 11 listopada 1970
roku w Poznaniu. Wraz ze swoją żoną, która zmarła 20 stycznia 1990 r, są
pochowani w grobowcu rodzinnym na cmentarzu junikowskim w Poznaniu .
* * *
Józef Formanowicz jest autorem wspomnień o działaniach kompanii
sierakowskich w okresie Powstania Wielkopolskiego. Wraz z innymi (Teofilem
Bartkowiakiem, Teodorem Biniasiem, Teodorem Borowiakiem, Bolesławem Jaryszem,
dr. Józefem Kapelskim, Ludwikiem Milewskim, St. Niedźwiedziem, ks. Marianem
Poprawskim, Władysławem Sroką, Marianem Szumanem i Nepomucenem Wołyńskim)
współorganizował kompanię powstańczą w Sierakowie, pow. międzychodzki. O swoim
udziale w dniach Powstania tak pisze we wspomnieniach :
Warta nad Wartą.
„Powstanie wielkopolskie zastało
mnie w Sierakowie Wlkp., niewielkim miasteczku pow. międzychodzkiego. Sieraków
zapisał również swą kartę w dziejach powstania. Mało znana szerszemu ogółowi i
warta jest przypomnienia. Moje wspomnienia sprzed 50 lat skonfrontowałem ze
wspomnieniami innych żyjących powstańców.
Pod koniec 1917 r. nastąpiło w
wojsku niemieckim rozprzężenie i dezorganizacja. Żołnierz niemiecki zniechęcony
niepowodzeniem, nie miał ochoty dalej walczyć. Po zakończeniu walk na froncie
wschodnim zaczęto przerzucać wojsko niemieckie na zachód, gdzie toczyły się
krwawe walki. W trakcie tych operacji przejeżdżający przez Wielkopolskę
zdemoralizowani żołnierze niemieccy, za żywność lub za pieniądze oddawali broń
w ręce tych, którzy tą właśnie bronią wkrótce wywalczyć mieli wolność swoich
miast i miasteczek.
W roku 1918 wybuchła w Niemczech
rewolucja. Niepokój w Niemczech stworzyły warunki sprzyjające ruchom
wolnościowym w Wielkopolsce, które nie uszły uwadze zaborcy. Mimo przegranej
wojny i rewolucyjnego chaosu Niemcy pragnęli za wszelką cenę zachować swoje
wschodnie granice, to znaczy utrzymać zagarnięte podczas zaborów ziemie
polskie. W tym celu zorganizowali specjalne oddziały zwane Heimatschutz lub
Grenzschutz, kierując je na zagrożone terytoria. Manewr ten nie odstręczył
Polaków, ale przeciwnie pobudził do energicznego przeciwdziałania. Do Poznania
został zwołany wiec przedstawicieli ludności polskiej z Wielkopolski, Pomorza i
Śląska. W wyniku obrad utworzona
została Naczelna Rada Ludowa jako władza polityczna na cały zabór pruski. Z
kolei powstały powiatowe Rady Ludowe m.in. również w Sierakowie. W jej skład
wchodzili najaktywniejsi przedstawiciele miejscowego i okolicznego
obywatelstwa. A oto nazwiska tych obywateli, jak również i tycłi, którzy czynni
byli przy tworzeniu kompanii sierakowskiej; Teofil Bartkowiak, Teodor Biniaś,
Teodor Borowiak, Józef Formanowicz, Bolesław Jarysz, dr. Józef Kapelski, Ludwik
Milewski, St. Niedźwiedź, ks. Marian Poprawski, Władysław Sroka, Marian Szuman,
Nepomucen Wołyński.
Rada Ludowa w oczekiwaniu wypadków,
które miały dać hasło do aktywnego wystąpienia, wyznaczyła z grona swoich członków
osoby, którym poruczono objęcie istniejących w Sierakowie urzędów miejskich i
państwowych a mianowicie: Magistratu, Nadleśnictwa Państwowego, Stadniny
Państwowej, Komisariatu Obwodowego, Urzędu Pocztowego i stacji kolejowej.
Powstanie w Poznaniu i jego pomyślny
przebieg wywołało popłoch w społeczeństwie niemieckim na terenie Wielkopolski.
Niemcy w obawie o swoje losy ściągnęli oddziały Heimatschutzu m.in. również do
miasta powiatowego Międzychodu. Nieoczekiwany wypadek, jaki zaszedł w dniu 6
stycznia 1919 r. przyśpieszył wybuch powstania w Sierakowie. W tym dniu bowiem
wojsko niemieckie w sile 10 żołnierzy przyjechało koleją do Sierakowa i
obstawiło drogę z dworca do państwowej stadniny ogierów. Stadnina ta,
istniejąca po dziś dzień, poza atrakcyjnością dla miasteczka, przedstawiała
dużą wartość ekonomiczną. Toteż Niemcy pragnęli uratować swój dobytek
państwowy. Drogę do stadniny zabezpieczyli karabinami maszynowymi i pod ich
osłoną dotarli do celu, uprowadzając następnie co najpiękniejsze okazy ogierów
w kierunku Międzychodu. Następnego dnia, 7 stycznia 1919 wybrał się do
Sierakowa kolonista Ohler z Grobli z zamiarem uprowadzenia dalszych ogierów.
Ścigany przez Polaków ukrył się w przydrożnym niemieckim gospodarstwie. Nasi,
nie mając broni przy sobie, z obawy przed zasadzką, zaniechali dalszego
pościgu, udaremnili jednak jego zamiary. Do Grobli już nie wrócił.
Incydent z ogierami zaalarmował
zorganizowaną już kompanię sierakowską i sprowokował ją do ujawnienia się.
Czynniki kierujące akcją wyznaczyły dzień 8 stycznia godz. 7-mą rano do objęcia
wspomnianych wyżej urzędów. Na ten dzień wyznaczona była również zbiórka
drużyny, którą tworzyli powstańcy z okolicznych wsi Przemyśla, Góry, Kurnatowic
i Śremu. Punktem zbornym była cegielnia w
Sierakowie. Wystrzał z karabinu był sygnałem rozpoczęcia akcji. Była to
godzina 4-ta rano. Drużyna rozdzieliła się na dwie grupy. Jedna wkroczyła do
miasta, druga poszła w kierunku Kłosowic z Teodorem Biniasiem na czele,
obejmując stację kolejową i wieś. Zadaniem tej drugiej drużyny było rozkręcenie
szyn na torze do Międzychodu, celem uniemożliwienia Niemcom przyjazdu koleją po
odbiór dalszych ogierów. Oczekiwany pociąg jednak nie nadszedł, W międzyczasie
działał na stadninie masztalerz Antoni Semkło. Z gronem towarzyszy uratował
część ogierów (ca 18 - 20 okazów) umieściwszy je w majątku Śródka. Tam
pilnowane przez tych ludzi, przetrwały do czasu oczyszczenia z Niemców terenu
sierakowskiego, po czym wróciły do stadniny.
Piszący te wspomnienia był
wyznaczony do objęcia Urzędu Pocztowego. Spełniając rozkaz uczynił to w
wyznaczonym dniu i godzinie. Cały personel wraz z kierownikiem został
zawieszony w urzędowaniu. Na miejsce zwolnionych urzędników zaczęły pracować
Gertruda Ziółek obecnie zamężna Damska i Pelagia Kuchta, zamężna Kubacka. W
nocy z 7 na 8 stycznia 1919 zerwane zostały połączenia telegraficzne i
telefoniczne z Międzychodem. Uniemożliwiło to Niemcom sierakowskim
zaalarmowanie Heimatschutzu w Międzychodzie i tym samym jego wtargnięcie do
Sierakowa. Sieraków był więc wolny. Momentalnie udekorowano domy przygotowanymi
na tę chwilę biało-czerwonymi flagami. Entuzjazm i radość ludności tak z powodu
odzyskania wolności jak i na widok maszerujących powstańców były wzruszające, w
niejednym oku zabłysła łza rozrzewnienia.
Komenda i warownia miasta
zainstalowały się w hotelu Władysława Furmanka przy rynku (w budynku dziś już
nie istniejącym). Z luźnych oddziałów uformowały się pierwsze kompanie
powstańcze pod naczelnym dowództwem pułk. Konstantego Chłapowskiego z
Mościejewa. Dowódcami poszczególnych kompanii byli początkowo: Józef Biniaś
Kurnatowice, Stanisław Szóstak, Karol Fengler. Sytuacja jaka zaistniała
wymagała ogłoszenia stanu wyjątkowego i natychmiastowego obstawienia
posterunkami wylotów ulic w kierunku Międzychodu, Wronek, Kwilcza oraz mostu na
Warcie. (Władysław Sroka, pełniąc wartę na moście w Sierakowie wziął do niewoli
jednego podoficera niemieckiego i doprowadził go na wartownię odbierając mu
browning). Wyznaczono godzinę policyjną. Komendant zarządził następnie oddanie
wszelkiej broni palnej i siecznej którą składano w salce posiedzeń
„Rolnika". Konieczne było również utworzenie intendentury. Komendant i
tymczasowy burmistrz miasta w jednej osobie wydał do społeczeństwa odezwę o
dostarczenie niezbędnych produktów. Ludność miasta i jego okolic udokumentowała
swą patriotyczną postawę. Zaczęły napływać ofiary w naturaliach jak mąka,
kasza, chleb, ziemniaki itp. Do akcji przystąpił również Czerwony Krzyż. W
lokalu przy rynku utworzono gospodę dla żołnierzy. Tu członkinie Czerwonego
Krzyża wydawały posiłki dla żołnierzy.
Oddział powstańców sierakowskich
stale wzrastał na sile przez wstępowanie do niego dalszych ochotników różnych
formacji. Przyłączali się do niego zdemobilizowani żołnierze polscy z armii
niemieckiej, wracający w rodzinne strony. W ten sposób kompania sierakowska
stale się wzmacniała.
Wobec ustawicznych ataków
Heimatschutzu zwróciła się miejscowa Rada Ludowa do Dowództwa Poznańskiego z
kategorycznym żądaniem dostarczenia broni i amunicji. W wyniku tych starań
kompania otrzymała pewną ilość karabinów ręcznych i maszynowych, dwa działka
oraz niewielką ilość pocisków. Działka umieszczono na stadninie pod opieką
wyszkolonych artylerzystów. Tą kompanią dowodzili kolejno: por. Przybylski,
chor. Fryder i asp. Adam Kowalczyk.
Powstańcy sierakowscy posunęli się pod Międzychód, zajmując następujące
miejscowości: Stary Zatom, Kolno, Gralewo, Kamionnę. Miejscowości te były
nieustannie pod obstrzałem Heimatschutzu. Ataki nieprzyjaciela zostały zawsze
skutecznie odparte, jedynie Kamionna przechodziła z rąk do rąk. Wyparty przez
Polaków Heimatschutz opuszczając Kamionnę, zabrał zakładników m.in. ks. prob.
Łukowskiego. Również w Międzychodzie zabrano 10 obywateli jako zakładników.
Komenda miasta Sierakowa zarządziła w odwecie internowanie znaczniejszych
obywateli niemieckich. Znalazł się między nimi dyrektor stadniny hr. Lehndorff.
Na Kolno przypuścili Niemcy raz jeden
skuteczny atak. Dzięki posiłkom otrzymanym z Ławicy udało się powstańcom po ca
2 godzinach wyprzeć nieprzyjaciela. W walce poległo 7-8 Niemców, rannych
pozostawili Niemcy 4-5 żołnierzy. W Kolnie wzięto do niewoli porucznika von
Kalckkreutha, właściciela majątku Muchocin (świadkami tego faktu są: Zielonka i
Bolesław Grupa z Sierakowa). Na Gralewo
wystrzelili Niemcy w dniu 17.II.1919 - 170 pocisków sądząc, że wybili
wszystkich mieszkających tam Polaków. Po zaprzestaniu strzelaniny wysłali
patrol do Gralewa. Wbrew oczekiwaniu w
Gralewte nikt nie zginął, jedynie ranny został powstaniec Jan Humbla.
Niemcy stracili zaś 1 podoficera, wziętego przez Polaków do niewoli. 17.II.
1919 Heimatschutz ostrzeliwał artylerią St. Zatom, otwartą wioskę, raniąc
powstańca Stanisława Ziółka. O tej akcji dał znać komendzie w Sierakowie
Franciszek Okoniewski. Na podstawie tego meldunku komenda sierakowska
wystosowała pismo do sztabu niemieckiego w Międzychodzie. Goniec przekazał
pismo grupie powstańców pilnujących dworzec St. Zatomia z poleceniem doręczenia
go do właściwych rąk. Misji tej podjęli się Chryzostom Klapczyński, Karol Ziółek
i Wardęga.
Wielkim i ważnym dniem dla Sierakowa
był 19 stycznia 1919. W tym dniu odbyło się zaprzysiężenie kompanii.
Uroczystość rozpoczęła się mszą św., którą w miejscowym kościele parafialnym
odprawił ks. prob. Marian Poprawski, przy tłumnym udziale ludności miejskiej i
wiejskiej. Po nabożeństwie odśpiewano hymn „Boże coś Polskę”. Z kościoła, przy
dźwiękach orkiestry, wojsko udało się na rynek. Towarzysząca szeregom ludność
wiwatowała nieustannie na cześć wojska. Rynek i przyległe ulice przyozdobione były
flagami narodowymi. Żołnierze ustawili się w czworobok. Dowódca kompanii
przemówił do nich, wskazując na ważność dnia i odczytał rotę przysięgi. W braku
sztandaru żołnierze złożyli ją na działo ustawione w pośrodku rynku. W imieniu
obywatelstwa powitał wojsko polskie kierownik „Rolnika” Józef Formanowicz i
podziękował za obronę miasta i odzyskanie wolności. Po przemówieniu wzniósł
okrzyk na cześć Dowództwa i Wojska Polskiego. Dowódca kompanii chor. Fryder
wniósł okrzyk na cześć gen. Muśnickiego. Po skończonej uroczystości odbyła się
defilada i obiad żołnierski w
Gospodzie.

Zaprzysiężenie kompanii sierakowskiej na rynku w
Sierakowie w dniu 19 stycznia 1919 roku.
Do kompanii przemawia Józef Formanowicz, członek
Powiatowej Rady Ludowej,
jako przedstawiciel obywatelstwa sierakowskiego.
Poniżej – przywitanie gen. Dowbor-Muśnickiego w
Międzychodzie w roku 1920

Z kompanii sierakowskiej nikt nie
poległ. Rannych umieszczono w miejscowym szpitalu. Niezapomniane zasługi w
organizowaniu kompanii sierakowskiej posiada Tow. Gimnastyczne „Sokół" z
jego prezesem Nepomucenem Wołyńskim na czele.
Kiedy ustalono linię demarkacyjną,
Międzychód, miasto powiatowe, zostało po stronie niemieckiej. Do Polski wróciło
w styczniu 1920 r, na mocy traktatu wersalskiego. W Sierakowie zostało
utworzone tymczasowe starostwo, którego kierownictwo Rada Ludowa powierzyła
Marianowi Szumanowi z Orzeszkowa. Zarząd Miejski objął przejściowo Kazimierz
Piątkowski.
Kompanie włączono do 7 Pułku
Strzelców Wielkopolskich i tym samym zamknięta została chlubna karta jej
dziejów.”
|
|
Źródła informacji:
[1]
Wspomnienia i materiały archiwalne pochodzące ze zbiorów
rodzinnych.
[2] Wspomnienia
powstańcze Józefa Formanowicza, zgłoszone na konkurs zorganizowany przez „Głos Wielkopolski”
w 1968 r na 50-lecie Powstania Wielkopolskiego. Maszynopis znajduje się w
zbiorach Biblioteki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Dział
Zbiorów Specjalnych, sygnatura 390 5600 II. Kopia maszynopisu wspomnień ukazała się w
listopadzie 2008 r. w Wielkopolskiej
Bibliotece Cyfrowej.
Niniejszym
składam serdeczne podziękowania Dyrektorowi i pracownikom Biblioteki UAM za pomoc
w odszukaniu i udostępnienie we wrześniu 2007 r. wspomnień J. Formanowicza.
[3] Internetowe
wydanie Tygodnika Pałuckiego: http://www.paluki.tygodnik.pl
[4]
Wójcik Mieczysław : Powstanie i działalność Giełdy Zbożowo-Towarowej
w Bydgoszczy; [w:] Monografia Wielkiego Pomorza i Gdyni: z okazji
20-lecia powrotu ziemi pomorskiej do macierzy, Wydaw. Polska Niepodległa,
Lwów; Toruń, 1939 [str. 180]
[5]
Sprawozdanie Dyrekcji Państwowego Gimnazjum
Klasycznego w Bydgoszczy za lata szkolne 1929/30 - 1931/32,
Bydgoszcz 1932
[6]
Paluszkiewicz Marian, Szews Jerzy : Słownik biograficzny
członków tajnych towarzystw gimnazjalnych w Wielkim Księstwie Poznańskim
1850-1918, Poznań: Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, 2000; str. 66
[7]
Karta meldunkowa Józefa Formanowicza. APP
[8]
Obchody 95-lecia chóru im. Bolesława Dembińskiego, [w:]
Strona internetowa Urzędu Gminy w Sierakowie, http://www.sierakow.pl
[9]
Książka Adresowa Miasta Bydgoszczy, 1928 r. : „ul. Jagiellońska
59: "Formanowicz, dyrektor banku", i dalej str. [426]: ul.
Jagiellońska 59: "Formanowicz Józef, kupiec"
[10]
Książka, miesięcznik poświęcony krytyce i
bibliografii polskiej, Wyd. E. Wende, 1909
[11]
Wedzki Andrzej : Studia i materiały do dziejów Szubina.
Rezydencja w Szubinie na Palukach w świetle źródeł pisanych, Znin, 1992.
[12]
Przegląd Oświatowy. Miesięcznik Towarzystwa Czytelni
Ludowych w Poznaniu. 1919 R.14 z.1 (Zob.: WBC)
Anna
Formanowicz, urodzona 31 maja 1895 roku w
Gnieźnie z domu Stanikowska, druga żona wcześniej wymienionego Piotra S.
Formanowicza. W
czasie Powstania była sanitariuszką służąca w oddziałach powstańczych bądź
pracowała w powstańczym szpitalu.
Zmarła 02
lutego 1973 r.
|
|
Źródło informacji :
Basiiński Jan (dr med.) : W sprawie
udziału pielęgniarek i sanitariuszek w powstaniu wielkopolskim 1918-1919 r.,
poz. 65; [w:] Polak Bogusław, Grot Zdzisław, Biografistyka Powstania
Wielkopolskiego, 1918-1919: materiały z VI sesji...; Opublikowano w 1985
[str. 85-92].
Uwaga: dr Basiński jako źródło informacji o Annie Furmanowicz podaje (cyt.):
„AKH, t. 2” [Archiwum Komisji Historycznej ZBoWiD w Poznaniu].
Stefan Formanowicz, urodzony w Jarocinie 19 sierpnia 1886 roku. Syn
Józefa Formanowicza i Marceli (-liny) z domu Wawrzyniak [2]. W 1908 roku, jako jeden z
założycieli (obok ks. Rucińskiego), wstąpił do Towarzystwa Czeladzi
Polsko-Katolickiej w Jarocinie. Pełnił w nim funkcję sekretarza od powstania
organizacji do roku 1923 [3]. Działał prężnie w jarocińskim gnieździe
Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Na walnym zebraniu w dniu 16 stycznia 1922
roku został wybrany członkiem zarządu Koła [4]. Należał do Związku Inwalidów Wojennych [5].
Służył w Powstaniu Wielkopolskim w
stopniu szeregowego. Na liście Powstańców w APP wymieniony pod poz. 2911[7].
Malarz z zawodu. W 1928 roku mieszkał w Jarocinie przy ul.
Krakowskiej [6], a później Targowej
[7].
Zmarł w Jarocinie i tam
został pochowany.
|
|
Źródła informacji :
[1]
Wspomnienia rodzinne
[2]
Księga urodzeń i chrztów parafii p.w. św. Marcina w
Jarocinie (Archiwum Archidiecezjalne w Gnieźnie).
[3]
„Gazeta Jarocińska” nr 52, z 1 lipca 1923 roku. Zobacz wycinek.
(Numer dostępny w Wielkopolskiej
Bibliotece Cyfrowej
[4]
„Gazeta Jarocińska” nr 8, z 22 stycznia 1922 roku. Zobacz wycinek.
(Numer dostępny w Wielkopolskiej
Bibliotece Cyfrowej).
[5]
„Gazeta Jarocińska” nr 63, z 6 sierpnia 1922 roku. Zobacz wycinek.
(Numer dostępny w Wielkopolskiej
Bibliotece Cyfrowej).
[6]
Polska Książka Adresowa, 1928; str. 1320
[7]
APP, Związek Powstańców Wielkopolskich w Poznaniu. Spis
zweryfikowanych [53/884/0/1/31] : „Formanowicz Stefan ur. 19.08.1886”
Władysław Furmanowicz, urodzony w Buku 21 czerwca 1890 r., jako szóste
dziecko Walentego Furmanowicza i Agnieszki z domu Kudlińskiej [1]. Był kuzynem wymienionego niżej Stefana
Rudolfa Formanowicza: ich dziadkowie (Andrzej i Antoni) byli braćmi.
Władysław był szewcem z zawodu. W
20-leciu międzywojennym prowadził warsztat szewski w Buku [2]. Walczył w Powstaniu w kompanii bukowskiej [3].
Nie jest znana data jego zgonu i miejsce pochówku.
|
|
Źródła informacji:
[1]
Księga urodzeń i chrztów parafii pw. św. Stanisława Bpa i
Męczennika w Buku (Arch. Archidiecezjalne w Poznaniu)
[2]
Księgi Adresowe Polski dla handlu, przemysłu, rzemiosła i
rolnictwa; 1926/27, 1928 i 1930 [str. 559, 1280 i 1243]: „Buk, Szewcy: Furmanowicz Wł.”
[3]
Kowalczyk Andrzej : Buk, zarys dziejów miasta,
Poznań: Kantor Wydawniczy SAWW, 1989; str. 169 poz. 31
Stanisław Formanowicz, urodzony w Krobi 11
kwietnia 1893 r. Syn Jana Nepomucena i Seweryny z domu Urbańskiej
.
Wcielony do armii pruskiej w czasie I Wojny
Światowej, walczył w stopniu kaprala (Gefreiter), w kompanii moździerzy
(miotaczy min), na froncie zachodnim,. Brał
udział m.in. w bitwie pod Verdun. W drugiej połowie 1918 roku został awansowany
na stopień plutonowego (Unteroffizier). Ranny w tym samym czasie, we
wrześniu 1918 roku leczył się w szpitalu w Marienbad Polzin [2].
W czasie Powstania należał do kompanii
ochotniczej utworzonej w Krobi. W czasie walk pod Kąkolewem, 27 stycznia 1919
roku, został ranny [3].
Stanisław Formanowicz został
zweryfikowany jako powstaniec wielkopolski i ujęty w spisie powstańców
przechowywanym w Archiwum Państwowym w Poznaniu [4].
Uhonorowany
umieszczeniem imienia i nazwiska na tablicy pamiątkowej z listą powstańców
wielkopolskich z okolic Środy Wlkp. Tablica ta znajduje sie w kwaterze
powstańców na cmentarzu miejskim w Środzie Wlkp.
|
Tablica pamiątkowa powstańców wielkopolskich na cmentarzu w Środzie Wlkp. (po kliknięciu na obrazek zobaczysz
powiększenie tablicy; 100 kB) |
Przed II-wojną był wójtem w Kołaczkowie, mieszkał w
Borzykowie pow. Września.
Zmarł 30 stycznia 1965 r w Borzykowie.
Pochowany został na cmentarzu w Kołaczkowie
|
|
Źródła
informacji :
[1] wspomnienia
rodzinne
[2] pocztówki
z frontu zachodniego I Wojny Światowej wysyłane przez Stanisława Formanowicza
=> zobacz
[3] Peisert
Kazimierz, ppor. rez. : Przyczynki do udziału Krobi w Powstaniu, [w;] Kronika
Gostyńska, seria VII, nr 1: Gostyń 01.01.1935, str. 1-4. (Na stronie
trzeciej, w wykazie rannych z dnia 27.01.1919 wymieniono: „Stanisław
Formanowski z Krobi”. Pomyłkę w brzmieniu nazwiska należy potwierdzić w innych
źródłach). => zobacz (DjVu) ![]()
[4] APP,
Związek Powstańców Wielkopolskich w Poznaniu. Spis zweryfikowanych
[53/884/0/1/33] : „Formanowicz Stanisław ur. 11.04.1893”
Jan Bronisław Formanowicz, urodzony w Siemowie k/Gostynia Wlkp. 6 lipca 1895
roku. Syn Jana, nauczyciela z Siemowa (patrz biografia) i Bronisławy z domu Lück. W 1902 roku po śmierci
ojca, wraz z matką i ośmiorgiem rodzeństwa, zamieszkał we Wschowie, gdzie p.
Bronisława Formanowiczowa prowadziła pensjonat dla uczącej się polskiej
młodzieży. W latach 1903 do 1906
Jan uczył się w szkole elementarnej we Wschowie, a po
jej ukończeniu, od 1906 do 1915, kontynuował naukę we wschowskim gimnazjum
humanistycznym. Od roku 1909–1915 należał do tajnego Towarzystwa Tomasza Zana
we Wschowie, w którym działał z wielkim poświęceni i z narażeniem własnej
osoby. Wziął udział we wszystkich ćwiczeniach urządzanych przez tę organizację.
W 1910 roku uczestniczył w zjeździe skautów w Puszczykowie pod Poznaniem. W
1914 r. wziął udział w wycieczce do Krakowa, w czasie której wstąpił na kurs
podoficerski Drużyn Strzeleckich w Nowym Sączu. Kursu tego jednak nie ukończył
z powodu wcześniejszego wyjazdu do domu ze wzglądów rodzinnych [4][12].
Nie ukończywszy gimnazjum - jeszcze
przed zdaniem egzamin dojrzałości - 23.08.1915 roku został powołany do służby
wojskowej w armii pruskiej i skierowany do 5. Zapasowego Oddziału Taborów w
Poznaniu. Tam do 30.10.1915 odbył szkolenie rekruckie i 31 października tegoż
roku został skierowany na front wschodni, na którym walczył do 12.01.1917 r. W
tym czasie, w dniu 19.05.1916 roku, został awansowany na starszego szeregowego.
W okresie od 13.01.1917 do 24.02.1917 r. odbył kurs dla „jednoroczniaków” w
Brześciu nad Bugiem. W dniach od 25.02.1917 do 29.05.1918 r. walczył na froncie
zachodnim w składzie 52. Zapasowego Pułku Piechoty. W czasie walk, w dniu
29.11.1917 r., został awansowany na stopień kaprala. W okresie od maja do
września 1918 odbył kurs podoficerski, a po jego ukończeniu, powrócił na front
do 52 P.P. Zwolniony z armii niemieckiej w listopadzie 1918 roku, wrócił do
Wschowy, do domu matki. W marcu 1919 roku ukończył przerwaną naukę w gimnazjum
we Wschowie i zdał egzamin dojrzałości. W kwietniu 1919 roku, wraz z prof.
gimnazjum Tenlertem (późniejszym prof. gimnazjum żeńskiego w Poznaniu), przy
pomocy gospodarza spod Wschowy, przekradł się przez granicę wielkopolsko –
miemiecką pod Podborowem w pow. leszczyńskim i udał się do Poznania. Tam w dniu
26.06.1919 roku zgłosił się do służby w Wojsku Polskim i został przydzielony do
oddziału zapasowego ciężkich karabinów maszynowych. W sierpniu 1919 roku wziął
udział w Powstaniu Śląskim w ramach akcji powstańczej kierowanej przez
Dowództwo Główne w Poznaniu, pod dowództwem płk. Mielżyńskiego i innych. Po
zakończeniu walk pozostał dalej w Wojsku jako oficer zawodowy w 69.
gnieźnieńskim Pułku Piechoty [2, 4]. Od dnia wstąpienia do W.P. do grudnia 1920
był dowódcą kompanii km w stopniu podporucznika. Awansowany na porucznika w
styczniu 1921, objął podobną funkcję, a od 15.07.1924, jako kapitan, był
dowódcą kompanii km, później, od maja 1939 roku do walk w czasie II wojny
światowej, dowódcą baonu [4]. Przed II wojną był powiatowym komendantem Przysposobienia
Wojskowego (pow. Oborniki Wlkp.) [13].
Ożenił się z Józefą Kubacką. Ślub miał
miejsce w Poznaniu, w parafii wojskowej, 10.07.1929 r [3].
W
czasie kampanii wrześniowej 1939 roku kpt. Jan Formanowicz dowodził baonem
Obrony Narodowej „Oborniki” w składzie Armii Poznań. W dniu 11 września, w
czasie bitwy nad Bzurą w rejonie Piotrkowa Kujawskiego, batalion „Oborniki”
rozbił bandę dywersantów niemieckich biorąc w niewolę kilkunastu jeńców
[5,6,7,8,9,10,11]. W dniu 23 wrzenia 1939 w Młocinach, trafił do niewoli
niemieckiej wraz z grupa 10. oficerów. Stało się to po rozbiciu przez
hitlerowców grupy broniącej Palmiry, w czasie przedzierania się oddziału do
Warszawy. Przez cały okres wojny, aż do 2 maja 1945, był osadzony w niemieckich
oflagach i stalagach [4].
Zmarł 8 września 1962 r w Obornikach Wlkp. i
tam został pochowany.
Wielokrotnie odznaczany:
·
Srebrnym Krzyżem Zasługi (1928 rok)
·
Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918/20 (1928 rok)
·
Medalem Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości (1928 rok)
·
Medalem Niepodległości (1932 rok)
|
|
Źródła
informacji:
[1]
wspomnienia rodzinne.
[2]
Helsztyński Stanisław: Preaceptor Jan Formanowicz (biografia
ojca Jana Bronisława), [w;] Kronika Gostyńska, seria VI, nr 4: Gostyń
1934.04.01 => zobacz
[3]
Wypis z księgi ślubów parafii wojskowej w Poznaniu, rok
1929.
[4]
Materiały z Centralnego Archiwum Wojskowego w Warszawie. Zbiór
materiałów dostępny po kliknięciu =>
-
Arkusz Ewidencji Personalnej,
-
Wniosek o Nadanie Krzyża Zasługi,
-
Kwestionariusz Komisji Krzyża Niepodległości, i inne
[5]
Zawilski Apoloniusz : Bitwa nad Bzura, 1939,
Wydawnictwo MON, 1968; [str. 63]
[6]
Bauer Piotr, Polak Bogusław : Armia Poznań w wojnie
obronnej 1939 , Wydawn. Poznańskie, 1982 [str. 322]
[7]
Łuczak Czesław : Dzieje Obornik, Wydawn. Poznańskie,
1990
[8]
Humeński Julian : Udział kapelanów wojskowych w drugiej
wojnie światowej, Akademia Teologii Katolickiej, 1984 [str. 351]
[9]
Sławiński Stanisław : Od Borów Tucholskich do Kampinosu, Ludowa
Spółdzielnia Wydawnicza, 1977 [str. 304]
[10] Kutrzeba
Tadeusz : Wojna bez walnej bitwy, Bellona, 1998 [str. 405]
[11] Zawilski
Apoloniusz : Bitwy polskiego Września, Wydawn. Łódzkie, 1990 [str. 367]
[12] Paluszkiewicz
Marian, Szews Jerzy : Słownik biograficzny członków tajnych towarzystw
gimnazjalnych w Wielkim Księstwie Poznańskim 1850-1918, Poznań: Poznańskie
Towarzystwo Przyjaciół Nauk, 2000; str. 66
[13] Przegląd
historyczno-wojskowy, Ministerstwo Obrony Narodowej, 2001 [str. 161]
Leon Furmanowicz, urodził się 11 marca 1899 roku w Kłecku. jako syn młynarza Józefa
Furmanowicza i Pelagii z domu Urbańskiej [1]. Był kuzynem Konstantego Furmanowicza
,
kolejnego z powstańców
na tej liście. W 1913 roku, po ukończeniu szkoły podstawowej w Kłecku, Leon
wstąpił do Seminarium Nauczycielskiego w Lesznie, następnie w Rawiczu i
Rogoźnie. Stąd 20 czerwca 1917 został powołany do armii niemieckiej, z której
zdezerterował w listopadzie 1918 roku.
W
dniu 22 listopada 1918 roku wstąpił ochotniczo do Rady Robotniczo-Żołnierskiej
w Wągrowcu, a następnie od 30 grudnia do 13 lutego 1919 roku brał czynny udział
w Powstaniu Wielkopolskim, służąc w oddziałach wągrowieckich. 25 lutego 1919
roku został przeniesiony do 1 Wielkopolskiego Pułku Artylerii Lekkiej. Służąc w
nim awansował dn. 1 marca na bombardiera, a 1 kwietnia na kaprala.
Z
końcem października 1919 roku został zdemobilizowany z oddziałów
wielkopolskich. Okres ten wykorzystał, aby kontynuować przerwaną przez wojnę
naukę w szkole średniej. Ukończył Seminarium Nauczycielskie w Rogoźnie i w maju
1920 roku uzyskał świadectwo dojrzałości. Tuz potem, w dniu 13 maja 1920 roku,
został ponownie powołany do wojska i skierowany na front wojny polsko-bolszewickiej.
Za wyjątkową odwagę wykazaną w czasie trwania tej kampanii, w 1921 otrzymał
Krzyż Walecznych. W aktach wojskowych zachował się (pisany odręcznie)
„Szczegółowy opis zdarzenia”, w którym podchorąży Leon Furmanowicz odznaczył
się walecznością Cytuję dokument, dokonawszy jedynie rozwinięcia typowo
wojskowych skrótów:
"Dnia
24. 8. 1920 roku batalion w składzie I/60.p.p. maszeruje szosą na Kolno. W małym płocku oddział nasz wpada na
ogon kolumny cofającego się nieprzyjaciela, która znika w kierunku Stawiszki.
Od ludności cywilnej dowiadujemy się, że od Nowogrodu na Stawiszki maszeruje
druga kolumna. Dowódca baonu ppor. Wozignój z 2 kompanii (?) i ja z moim
ordynansem Weinertem (?) i podchorążym Furmanowiczem ruszamy naprzód na
wywiad i na skrzyżowaniu dróg Łomża - Kolno i Nowogród – Stawiszki, wpadamy w
odległości 25-30 metrów niespodzianie na gotowy (?) patrol konny nieprzyjaciela
w sile 10-12 koni. Nie mając czasu do namysłu, ani też do zorientowania się
ruszamy na nich z rewolwerami. Widocznie to spotkanie się było wielka
niespodzianką dla nich, ponieważ robią zwrot w tył w miejscu w ucieczce. Kilka
strzałów naszych i karabinowych ordynansa rozprasza ich podjazd, dwaj ostatni
zaś, nie mając w tłoku miejsca do ucieczki wpadają z końmi w nasze ręce. Nasze
strzały widocznie prowadzą do przyspieszenia piechotę naszą i nieprzyjaciela,
gdyż w trakcie rozbrajania naszych jeńców z bliskich nam krzaków zaczęły padać
na nas strzały nieprzyjaciela. Zaczynamy ostrzeliwać się lecz już nadciąga nasza
piechota i wybawia nas. Wywiązują się potyczki z udziałem artylerii.
Nieprzyjaciel cofa się na Kolno, pozostawiając nam jedno działo i jaszcz i
jeden karabin maszynowy. W potyczce konnej z patrolem nieprzyjaciela podchorązy
Furmanowicz był jednym z pierwszych, kto niechybnie przyczynił sie do
pojmania tych dwóch kawalerzystów nieprzyjaciela.”
Podpis (trudny do odczytania)-
Dmrowicz (?) ppor dca bat.
Pieczęć okrągła: III Dywizja 15
Pułk Artylerii Polnej Wlkp. [na
zewnątrz]
Po
zakończeniu działań wojennych, w okresie od 1.12.1920 do 18.03.1921 r. odbył
kurs rezerwowy (III) dla młodszych oficerów artylerii, prowadzony przez Szkołę
Podchorążych Artylerii w Poznaniu [3]. Po jego ukończeniu został oficerem zawodowym w
15. Pułku Artylerii Lekkiej (Polowej). W grudniu 1924 roku w stopniu
porucznika, został przeniesiony do Torunia, celem zorganizowania 8.
samochodowej baterii przeciwlotniczej. Po przeorganizowaniu baterii na dywizjon
pełnił w niej dalej służbę, najpierw jako d-ca baterii, a następnie jako II
z-ca, potem I z-ca i wreszcie, od 1937 roku, jako dowódca 8. dyonu p-lot.
W pierwszych dniach wojny, do 7 września 1939 roku,
pełni funkcję dowódcy obrony p-lot miasta Torunia. Po zajęciu miasta przez Niemców
objął funkcję dowódcy 5. baterii p-lot przy 4. Dywizji Piechoty. W dniu 18
września 1939 w czasie bitwy pod Kutnem, został wzięty do niewoli niemieckiej. Był
więźniem Oflagu VII A aż do oswobodzenia przez wojska amerykańskie. Po powrocie
do kraju, we wrześniu 1945 roku, zamieszkał w Poznaniu. W maju 1946 roku objął
stanowisko Komendanta I
Batalionu UNRA w Gdańsku. Po powrocie do Poznania, w 1947 roku, ukończył kurs
księgowości, a następnie objął posadę w Funduszu Aprowizacyjnym we Wrocławiu.
Po jego zlikwidowaniu przeniósł się do Polskich Zakładów Zbożowych, także we
Wrocławiu, w których pracował do 15.02.1951 roku. Z tą data przeszedł do
Opolskich Okręgowych Zakładów Zbożowych w Brzegu, gdzie pracował do 14 lutego
1955 roku. Datę tą nosi również źródłowy, własnoręczny życiorys Leona. Ostatni
wpis w kartotece wojskowej majora Leona Furmanowicza, Dowódcy Baterii
Przeciwlotniczej, nosi datę 8 listopada 1972 roku.
Zmarł
11 grudnia 1972 roku i został pochowany na cmentarzu górczyńskim w Poznaniu.
Był wielokrotnie odznaczany:
·
Krzyżem Walecznych (1921)
·
Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918/20 (1928 rok)
·
Medalem Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości (1928 rok)
·
Brązowym Medalem za Długoletnią Służbę (1938 rok)
|
|
Źródła informacji:
[1]
Księga urodzeń i chrztów parafii św.
Jerzego w Kłecku (Arch. Archidiecezjalne w Gnieźnie)
[2]
Kopie akt osobowych mjr Leona Furmanowicza z Centralnego
Archiwum Wojskowego w Warszawie. Zbiór materiałów dostępny po
kliknięciu => ![]()
[3]
Moszumański Zbigniew,
Kozak Zygmunt : Wojenne szkoły dla oficerów artylerii: (1914-1921),
Oficyna Wydawnicza "Ajaks" Pruszków, 200?
[4]
Towarzystwo Miłośników Torunia : Rocznik Toruński,
Poznań: PWN 1980; str. 107
Konstanty Furmanowicz, urodzony 23 stycznia 1900 roku w Biskupicach
k/Kłecka [2]. Syn Walentego i
Joanny z domu Libera.
|
|
|
|
Konstanty Furmanowicz
w
mundurze Powstańca Wlkp. |
Jego stryjem był wcześniej wymieniony Stanisław z Kłecka. W 1903 roku Walenty i Joanna
Furmanowiczowi z dziećmi przenieśli się
do Dortmundu (Niemcy). W dniach Powstania Wielkopolskiego Konstanty przyjechał
z Dortmundu do Poznania i wziął udział jako szeregowy w walkach przeciw
zaborcy. Nieznana jest przyczyna, dla której w „Liście strat powstania...”,
Konstanty wymieniony został jako zaginiony [3]. W trakcie Powstania lub
po jego zakończeniu przeniósł się na Litwę, gdzie został posterunkowym w
Polskiej Policji Państwowej [4]. Jeszcze
24 czerwca 1940 roku wysłał swoim rodzicom pozdrowienia z Litwy.
W nocy z 16 na 17 września 1943 roku w
Wilnie Konstanty został aresztowany. Aresztowania dokonała litewska policja
bezpieczeństwa Sauguma, działająca z inicjatywy i pod kierownictwem Gestapo.
Było to tuz po zajęciu Litwy przez Niemców. Wraz z nim zatrzymano jako zakładników
ponad 140 Polaków. Listę zatrzymanych osób, głównie z kręgów miejscowej
inteligencji, przygotowali Litwini jeszcze w 1940 roku. Co najmniej 10 z
zakładników rozstrzelano już w dniu aresztowania. Pozostałych osadzono w obozie
pracy przymusowej Zwangsarbeitslager w Prawieniszkach pod Kownem, kierowanym
przez SS. Był to w rzeczywistości niewielki hitlerowski obóz zagłady.
Konstanty, nie wykupiony wcześniej przez rodzinę, został zwolniony z obozu w
ostatniej grupie zakładników w dniu 11 listopada 1943 [4],[5].
W dalszych latach II wojny
światowej Konstanty Furmanowicz walczył w szeregach II Armii
Wojska Polskiego. Ożenił się na Litwie, w diecezji wileńskiej, w dniu 13 maja
1923 roku. Po wojnie zamieszkał w Goleniowie k/Szczecina. Zmarł w latach 70-tych
i spoczywa na cmentarzu w Goleniowie.
|
|
Źródła informacji:
[1]
wspomnienia i materiały archiwalne pochodzące ze zbiorów
rodzinnych.
[2]
Księga urodzeń i chrztów parafii pw. św. Mikołaja i św.
Jadwigi w Dębnicy k/Kłecka (Arch. Archidiecezjalne w Gnieźnie)
[3]
Jabłoński Tadeusz : Listy strat powstania wielkopolskiego
1918 / 1919, Warszawa: Wojskowe Biuro Historyczne, 1936;
|
Wyciąg z „Listy...” : |
328. |
Furmanowicz Konstanty, szer. —, ur.
4.1.1900, Biskupice, m. Dortmund |
zgł. —, DG5. (zaginął) |
[4]
Korab-Żebryk Roman : Biała Księga w obronie AK na
Wileńszczyźnie, Lublin: Wydawnictwo Lubelskie, 1991
[5]
Pasierbska Helena : Wileńskie Ponary, H.
Pasierbska, 1999; cyt.: „Furmanowicz - policjant 89”
Stefan Rudolf Formanowicz, urodzony w Berlinie
(Rixdorf) 15 kwietnia 1901 roku, syn Stefana (rodem z Buku) i Eleonory z domu
Niejackiej z Grodziska Wielkopolskiego. Z wymienionym wyżej Władysławem
Furmanowiczem z Buku był spokrewniony przez wspólnych pradziadków: Andrzeja
Formanowicza i Mariannę z domu Datkiewicz. Rodzice Stefana w ostatnich latach XIX
wieku, za chlebem, wyemigrowali z Grodziska do Berlina. Po śmierci ojca wraca
do Buku, gdzie w latach 1907 – 1915 uczy się w niemieckiej szkole powszechnej [
].
Następnie terminuje u cukiernika J. Kandulskiego w Grodzisku [
].
W
tym czasie należał do Katolickiego Stowarzyszenia Terminatorów [patrz zdjęcie
poniżej], do harcerstwa i do „Sokoła”.
Przynależność do tych organizacji była wówczas zakazana, Do harcerstwa
przystąpił jeszcze w Buku w 1912 roku - należał tam do założycieli drużyny [
,
].
W Buku był członkiem drużyny do 5.07.1916.
Po przeprowadzce do Grodziska również przystępuje do tamtejszej drużyny
harcerskiej [
,
].
Patronem drużyny bukowskiej był Adam Mickiewicz, a grodziskiej Tadeusz
Kościuszko. Józef Urban, powstaniec z
Grodziska Wlkp.[2], tak opisuje działalność harcerzy w Grodzisku:
„Wiosną
1915 roku powstała w Grodzisku Wlkp.
grodziska drużyna harcerska imienia Tadeusza Kościuszki. Jej założycielami
byli Kazimierz Knoll - pierwszy drużynowy,
Jan Jaśniak -przyboczny, Wacław Kiciński ~ zastępowy, Wojciech Kmieć - zastępowy, Władysław Sypniewski, kucharz drużyny,
Łucjan Hoffmann - sekretarz, Kazimierz
Skrzydlewski - skarbnik, Stanisław
Jakubowski, Jakub Adamczewski i Jan Maniecki.
Ponadto
pierwszymi członkami byli!: Roman Borowicz,
Antoni Kiciński, Stanisław
Gintrowicz, Feliks Jarantowski,
Bolesław Kandulski, Stanisław Kmiecik, Stefan Koliński, Czesław Orzołkiewicz, Wincenty Urbaniak i Klemens Wosińki.
Zaprzysiężenia
dokonał harcerz drużyny kościańskiej Marian Jankiewicz, który po przeniesieniu
się z Kościana do Grodziska Wlkp. objął
kierownictwo drużyny. Drużyna otrzymała
swój sztandar z rąk Weroniki
Wierzejewskiej. Dla zmylenia czujności władz niemieckich drużyna przybrała
nazwę Pfadfinderklub „Columbus”. Wszystkie wycieczki drużyny musiały
być zgłaszane. Lokalem zaprzysiężenia, przechowywanie sztandaru, zbiórek i
szkolenia drużyny były mieszkania Franciszka
Skrzydlewskiego i Stefana Kolińskiego.
Drużyna odbywała ćwiczenia polowe oraz podchody w lasach Grąblewa, Wojnowic i Woźnik. W
tym kilka podchodów odbyło się z drużyną bukowską. W ćwiczeniach i wycieczkach
brał także najmłodszy harcerz Godziska Wlkp., l0-letni Seweryn Ginter, jako podopieczny drużyny harcerskiej w
mundurku harcerskim. (...)
Harcerz
Stanisław Jakubowski w swym opisie podaje: „W 1915 roku pod dowództwem
komendanta Knolla Kazimierza, pierwsza drużyna harcerska wzięła udział w dwudniowym
zlocie skautów wielkopolskich w Kobylempolu. W 1916 roku harcerze z Grodziska
Wlkp. i Buku organizują w okolicy wsi Kozłowo podchody o charakterze
wojskowym. Organizatorem akcji był
druh Jankiewicz, który w międzyczasie przeniósł się do Buku. Po skończeniu podchodów drużyna nasza z rozwiniętym
sztandarem i w pełnym rynsztunku polowym z pieśnią „Jeszcze polska nie zginęła...” przemaszerowała przez miasto
Buk, budząc wśród ludności polskiej
odruch radości i patriotyzmu.
Natomiast wśród osiadłej
ludności niemieckiej w Buku,
zapanowała konsternacja i przerażenie,
w przeświadczeniu, że już
powstaje Polska. Zanim władze pruskie w Buku ochłonęły i rozpoczęły pościg za
harcerzami, harcerze grodziscy już
zaszyli się w lesie w okolicy Buku.”
|
|
|
Stefan wśród członków Polsko-Katoliciekiego Towarzystwa Terminatorów w
Grodzisku. (pierwszy z prawej, siedzący w dolnym rzędzie) |
W
Grodzisku, prócz przynależności do drużyny harcerskiej, należy do
Polsko-Katoliciekiego Towarzystwa Terminatorów [
].
Wstępuje do niego 16 grudnia 1916 roku i działa tam do 2 stycznia 1918, gdy
wstępuje w szeregi powstańców. Wstępuje także do „Sokoła” [
].
W
Grodzisku zastaje go wybuch powstania (27.12.1918). Nie czekając długo, 2
stycznia 1919 jako
ochotnik w wieku 17 lat, wstępuje w szeregi powstańców. W kompanii grodziskiej
walczy pod Rakoniewicami, Wolsztynem i Zbąszyniem. Fakt uczestnictwa oddziału
powstańców z Grodziska w walkach o Wolsztyn a później Zbąszyń w dniach 5 i 6
stycznia 1919 roku, potwierdza ppłk. Józef Skrzydlewski, organizator i dowódca pierwszej grodziskiej kompanii
powstańczej [5]:
„Bezpośrednio po walce o
Wolsztyn wysłałem doraźnie sformowany oddział kilkudziesięciu ochotników na
pomoc kompanii opalenickiej, uderzającej na Nowy Tomyśl, a po jego zdobyciu
- na Zbąszyn. W walce o dworzec
zbąszyński zginał bohaterską śmiercią drugi z kolei grodziski powstaniec,
ojciec ośmiorga dzieci, robotnik browarów grodziskich - Kuczenraiter.”
Dnia 9 stycznia 1919 Stefan został przeniesiony, wraz z
grupą młodszych kolegów do Biedruska pod Poznaniem, do tworzącego się I-Pułku
Strzelców Wielkopolskich. Stefan należał do 6-kompanii.
Pierwsze dni w
powstaniu we wspomnieniach Stefana :
„[W
Grodzisku]...uciekłem do niedaleko położonej, bo za klasztorem, przy pl. Św.
Anny, szkoły zawodowej gdzie zbierali się terminatorzy i uczniowie różnych zawodów
aby przystąpić do Powstania. Po południu tego dnia uszeregowaliśmy się w
czwórki i wymaszerowaliśmy w stronę Wolsztyna. (...) Komendantem był tam Siuda [Stanisław
Siuda, ppor] z Buku. W jedym z budynków przed Wolsztynem, w którym się
paliło światło [atak na miasto nastąpił wczesnym ranem], mieszkała jakaś
starsza rodzina, która dała nam jeść i pić. Cieszyli się okropnie, że polskie
wojsko przyszło. Oswobodziliśmy Wolsztyn, z tym, że więcej krzykiem, niż
strzelaniem. To znaczy – starsi strzelaniem a młodsi krzykiem. Z Wolsztyna z
powrotem – do Opalenicy. W Opalenicy nas umundurowali i zaś pod Zbąszyń.
Wyforsowaliśmy się aż blisko pod Międzyrzecz [?], ale musieliśmy się
cofnąć, bo nie mieliśmy zaplecza. Przy zdobywaniu Zbąszynia [dworca
kolejowego], my młode chłopaki, granatami ręcznymi obrzucaliśmy parowóz i
wysadziliśmy go. Tam zostałem ranny. Następnie młodszych skierowali do
Biedruska. (...) Na stacji kolejowej w Grodzisku między godz. 8- a 9- tą
wsiedliśmy do wagonów osobowych i pociąg zawiózł nas do Poznania.
Przemaszerowaliśmy do koszar na Wildzie. Po zarejestrowaniu i umundurowaniu,
przez 2 - 3 dni ćwiczono z nami musztrę. Młodszym nie wydano jeszcze karabinów,
aby się nie pokaleczyli. W tym czasie uzupełniano stan osobowy oddziałów o
dalszych ochotników. Potem znów
pociągiem wysłano nas do Biedruska.
|
Fragment wspomnień Stefana Formanowicza z okresu Powstania
Wielkopolskiego w formie nagrania dźwiękowego. ► wysłuchaj ◄ Nagranie
zostało dokonane w dniu 13 listopada 1981 roku. (format
– mp3, wielkość pliku – 1,44 MB, czas - 3:36 min) |
W tym miejscu zacytuję
fragment Rozkazu dziennego nr 14 z 19.I.1919r (datow.20.stycznia 1919) umieszczonego
w książce Piotra Bauera i Bogusława Polaka: „55 Poznański Pułk Piechoty w
obronie Ojczyzny we wrześniu 1939 roku...” :
„3.1) Rozkazuję rozpocząć
formacyę I pułku strzelców Wielkopolskich w Poznaniu.
2) Dowódcą I pułku
strzelców Wielkopolskich mianuję pułk. Konarzewskiego, ponadto przydzielam do
pułku pułk. Nowakowskiego, majora De Meksza, kap. Morawskiego, kap. Wierzchonia
i por. Stankiewicza.
3) I-szy pułk strzelców podlega aż do dalszych rozkazów
bezpośrednio Dow. Gł.
4) Dla skompletowania I-go
pułku strzelców wydzieli Dow. O. W. I, II i III z dotychczasowych formacyi
wszystkich 19 i 20 letnich oraz na ochotnika starszych, nie wyżej nad 22 lat i
nie poniżej 16 roku z wyjątkiem szarż, które mogą być starsze. Wyżej
wymienionych żołnierzy należy przesłać do koszar do „Kernwerku” w Poznaniu. (obecnie Cytadela)
5) Sprawy gospodarcze związane z formacją pułku (broń,
umundurowanie, ekwipunek, zaprowiantowanie itd.) załatwić szefowi aprowizacji”.
W Biedruska
po 2-3 dniach ochotnicy ci otrzymują
karabiny i przez luty i początek marca intensywnie szkolą się stając się
regularnym wojskiem. Spełniając
wezwanie Premiera RP, Ignacego J.
Paderewskiego złożone w Poznaniu 8 marca 1919 roku, w
dniach 12-13 marca I-Pułk Strzelców Wielkopolskich w składzie Grupy
Wielkopolskiej pod dowództwem płk Daniela Konarzewskiego, na podstawie rozkazu Dowództwa Głównego Powstania, zostaje
przetransportowany pod Lwów. [3]. W walkach na Ukrainie Grupa dowodzona
przez Konarzewskiego wyróżnia się odwagą i wyszkoleniem wojskowym. Z
istniejących źródeł wiemy, że w dniu 17 marca w czasie walki na linii Mielniki, Bar, Milatyn, w walce o most
kolejowy, wyróżniła się 6. kompania por. Franciszka Rataja, w której służył
Stefan. W jego opowieściach kampania ukraińska wyglądała następująco:
„w Biedrusku uszykowali cały nasz I pułk – pod Lwów jechaliśmy pociągami. „Szuwał” (*) ten pociąg, szybko, szybko, bo te dzieci lwowskie tam marnowali. [Bogusław Polak [3], tak opisuje przejazd wojsk: „W czasie przejazdu Grupy ruch kolejowy na całej trasie był wstrzymany, aby przyśpieszyć dotarcie oddziałów wielkopolskich do rejonu koncentracji.”]. Zaraz po przyjeździe, bez odpoczynku, biegiem na front... Przypominam sobie, pewnego razu staliśmy z kolegą (nie pamiętam nazwiska) na posterunku. Było cicho, tylko co jakiś czas terkotał ukraiński kulomiot. Mówię do kolegi: „Idźma tam troszkę dalej, ale posuwajma się po cichu” - obeszliśmy go od tyłu i po niezauważonym podejściu złapaliśmy Ukraińca za kark i kolbą „przez łeb”. „Co ty strzelasz?” – pytam się. „Panoczku, ja nie strjelał, tylko maszynka strjelała” – odpowiada Ukrainiec. „acha, no jak maszynka strjelała, tos ty jest dobry chłop” – mówię, na pasek i na drzewo, na gruszke przydrożną – tam sobie strjelaj !”
|
|
(*) „Szuwał” – od niem. „auβ Weg schaffen (lub: „schuffen”)- usuwac z drogi. Germanizm wielkopolski => „szuwać“ – „pędzić, usuwając wszystko z drogi”, wtórne: „szafować”.
W ciągu dwudniowych walk
o przerwanie blokady Lwowa, oddziały Grupy Wielkopolskiej całkowicie
potwierdziły nadzieje pokładane w niej przez NDWP w Warszawie. Gen.
Iwaszkiewicz w rozkazie z 19 marca podkreślił: „żelazne zastępy Wielkopolan pod
dowództwem płk. Konarzewskiego brawurowym atakiem (...) wpłynęły na
zwycięstwo”. Od 20 marca do 17 kwietnia oddziały wielkopolskie prowadziły walki
pozycyjne, zajmując odcinek długości 20 km, od Gródka Jagiellońskiego do
Henrykowa. Od 19 kwietnia 1919 Grupa Wielkopolska walczyła pod Lwowem,
odblokowując miasto i przeciwdziałając ostrzałowi artyleryjskiemu grodu. W
walkach na froncie ukraińskim I Pułk Strzelców Wielkopolskim brał udział do 5
czerwca 1919 roku. W dniu następnym, transportem kolejowym, oddziały
wielkopolskie rozpoczęły powrót do Poznania. Szczegółowy opis walk Grupy
Wielkopolskiej podany jest w załączonym dokumencie [3].
W
Poznaniu Pułk przebywał prawie do ostatnich dni lipca, przeprowadzając
reorganizację. 29 lipca
otrzymuje rozkaz wymarszu na front wielkopolski, gdzie przejął od 6 Pułku Strzelców Wielkopolskich linię demarkacyjną od Pawłowic do Włoszakowic. Pomimo
zawartego rozejmu po obu stronach dochodziło do szeregu drobnych starć, w
wyniku których śmierć poniosło kilkudziesięciu żołnierzy [4]. Stefan Formanowicz
wraz z kompanią zajmuje odcinek w okolicach Janiszewa - na prawo i lewo od wsi. Tak wspomina walki pod Janiszewem: \
„W tym
rejonie toczyły się walki pozycyjne. Nie mieliśmy okopów. Leżeliśmy w
wykopanych dołach. Od czasu do czasy Niemcy atakowali nas a my Ich. Bali się
nas bo byliśmy młodymi, głupimi chłopakami, rwącymi się do bitki. Nazywali nas „rogatymi diabłami”. Raz zdarzyło się, że posterunek był wysunięty do przodu, przed pozycję
kompanii - na podsłuchu. Chłopaka, który tam
był Niemcy napadli i zabili. Jak doszła ta wieść do kompanii to
powstała taka złość (bo był też sierotą, a znał różne sztuczki cyrkowe - był
poprzednio w cyrku), że cała kompania chciała lecieć i tłuc Niemców. Jednak
dowódcy nie pozwolili na atak, bo toczyły się już pertraktacje pokojowe”.
Po 2 – 3 tygodniach walk pod Janiszewem Pułk wrócił do Biedruska.
Przebieg
służby wojskowej Stefana Formanowicza w powstaniu i po nim poświadcza płk
Kazimierz Zenkteler, dowódca V
Okręgu Wojskowego (frontu zachodniego) w czasie Powstania Wielkopolskiego:
|
, |
|
|
Zaświadczenie o przebiegu służby Stefana poświadczone przez Kazimierza Zenktelera |
Książeczka wojskowa Stefana Formanowicza |
|
(kliknij na obrazek by zobaczyć
powiększenie)) |
|
W Biedrusku Stefan zachorował na zapalenie płuc. W związku z tym nie wyjechał 8 października wraz ze swoim Pułkiem pod Bobrujsk na Białorusi. Po powrocie do zdrowia trafia na rekonwalescencję do baonu zapasowego tegoż I-Pułku w Krotoszynie. W tym czasie doskonali swoje umiejętności strzeleckie, dobrze już opanowane w trakcie walk na froncie powstańczym i ukraińskim. Tak opisuje epizod z tym związany:
„W Krotoszynie wyróżniłem się celnym strzelaniem. Jeden z
oficerów ogłosił konkurs strzelecki. Nagrodą dla zwycięzcy miały być trzy
cygara. Uzyskałem najlepsze wyniki. Mimo, że nie paliłem wówczas, koledzy
namówili mnie abym poszedł do oficera odebrać przyrzeczoną nagrodę. Pamiętam,
że jak wszedłem do pokoju tego oficera to czyścił sobie buty, ale cygara dał.
Potem koledzy wypalili te cygara. Z Krotoszyna
zostałem skierowany wraz z innymi do naszego pułku, który był już w
drodze na Białoruś.”
Z Krotoszyna, prawdopodobnie w październiku
1919, zostaje wysłany do miejsca stacjonowania swojego pułku (I - Pułk Strzelców Wielkopolskich) w
Bobrujsku. Bobrujsk został zdobyty przez oddziały wielkopolskie dowodzone przez
płk D. Konarzewskiego 29 sierpnia 1919 roku. Z początkiem września front stanął
na rzece Berezynie, a 17 września 1919 pod Bobrujskiem dowodzone przez płk
Konarzewskiego wojska odniosły znaczące zwycięstwo nad bolszewikami. Od jesieni
1919 roku do maja 1920 Bobrujsk stał się bazą wypadów pułku podczas walk nad
Berezyną i na Polesiu. Pułk Stefana w walkach przekracza Berezynę i zajmuje
wieś Sawolicze. Walczy dalej przez całą zimę 1919/1920, a na wiosnę wraca do
Bobrujska. Stefan tak opisywał ten okres walki we wspomnieniach :
„zostaliśmy umieszczeni w dworskiej chałupie.
Zapamiętałem, że Sawolicze były otoczone lasami i aby pełnić służbę wartowniczą
musieliśmy przechodzić na inną polanę gdzie było stanowisko ciężkich
kulomiotów. Czuwaliśmy aby Rosjanie nie przerwali łączności między Sawoliczami
a tym stanowiskiem. Po upływie ok. 1-miesiąca przerzucono nas bardziej na
południe, gdzie byliśmy zakwaterowani w ziemiankach. Przed nami była rzeczka a
za nią duża wieś. Rzeczka była linią demarkacyjną. Nie pamiętam jej nazwy.
Pamiętam, że była sroga zima, a my byliśmy w ziemiankach. Gdy wychodziliśmy na
posterunek to buty i pasek od karabinu stawały się sztywne jak z kamienia.
Jasiowi Koteckiemu [z Piasków k/ Gostynia Wlkp.] przemarzły palce u
nóg i trzeba było je amputować. Jednego razu – z głupoty - przeszliśmy z
kilkoma kolegami przez zamarzniętą rzeczkę aby popatrzeć jak żyją ludzie w
naprzeciwległej wiosce. Było tam spokojnie i nikt nas nie zaczepił. Przez okno widziałem
kobietę szyjącą na maszynie „Singer” poruszanej ręczną korbką. U nas były już
maszyny pedałowe. Innego razu, namówieni przez kolegów, znów poszliśmy do tej
wsi aby przyprowadzić świnię na mięso. Powiedzieliśmy gospodarzom, że
zapłacimy. Zgodzili się i wyciągnęli chyba ze trzy warchlaki. Jednak były
czarne więc nie chcieliśmy ich kupić bo się brzydziliśmy. Wówczas w Wielkopolsce hodowano tylko białe świnie.
Po ustaniu mrozów przerzucono nas bardziej na północ (nie
pamiętam miejscowości) do prawie nowej, czystej i dość zamożnej wioski. Budynki
były z drewna. Kwaterowaliśmy u starszej kobiety. Byliśmy tam znów do zimy.
Pewnej nocy, gdy były duże śniegi, stałem na warcie. Wiał silny wiatr, więc
schowałem się za węgieł budynku pomiędzy wystające belki skąd widziałem
przedpole. W pewnym momencie usłyszałem szum jakby coś leciało, a to było duże
stado coś ok. 20 - wilków. Nie poczuły mnie bo wiatr był z innego kierunku. Po
chwili usłyszałem odległe wycie. Wtedy uprzytomniłem sobie dopiero, że to były
wilki i taki strach mnie ogarnął, że uciekłem do chałupy.
Na wiosnę cofnięto nas z tego posterunku do wioski
Wawolicze i do niej ściągnięto też wszystkie okoliczne posterunki. Stamtąd wszystkie oddziały wycofano do Bobrujska.
Umieszczono nas w sześciu wielkich koszarach. Po dwóch dniach całe wojsko
zaczęło się wycofywać. Wówczas pierwszy raz w życiu widziałem polski, wojskowy
samolot obserwacyjny.”
Stamtąd, całą drogę pieszo (ok. 520 km w linii prostej):
„...cofaliśmy się aż pod Warszawę. Po drodze
oddziały bolszewickie atakowały nas. Szliśmy więc w stałym pogotowiu. W jednej
miejscowości musieliśmy zejść do rowów, które były tam wykopane nie wiadomo
przez kogo i ostrzeliwać się. Wówczas jeden z moich kolegów zginął na miejscu
od postrzału w głowę. Nie pochowano go na miejscu tylko położono na wóz. Krew
ciekła z niego i ten widok wprawiał mnie w depresję. Potem gdzieś go zakopano.
W innym znów przypadku leżeliśmy na polach i musieliśmy zagrzebywać się w
piasku z powodu gęstego ostrzału. Jeden z kolegów kazał mi „uspokoić” jakiegoś
bolszewika, który strzelał do kolegów tak, że bali się wychylić głowy. Ten
kolega wiedział jeszcze z Krotoszyna, że celnie strzelam. Poszedłem więc na
drugie stanowisko, wycelowałem we wskazane miejsce, wypaliłem i zaraz przestano
stamtąd strzelać. Po tym wielkim marszu stanęliśmy przed Wisłą w Gołębiu k/
Dęblina.”
Tam oddziały wizytował marszałek Piłsudski. Z
Wielkiego Gołębia ciężarowymi samochodami pułk został skierowany do
Garwolina, skąd rusza do bitwy warszawskiej. W czasie jej trwania, pod Mińskiem
Mazowieckim, 17.08.1920 roku zostaje
dwukrotnie raniony w rękę. Dokładnie
pamiętał te chwile:
„...upadłem koło sierżanta i spostrzegłem, że nie mogę
oprzeć się na ręce. Sierżant kazał mi leżeć spokojnie. W ciemnościach
|
|
|
Bilet kolejowy Stefana
Formanowicza na przejazd do Buku |
Rosjanie wycofali się, a na przedpolu leżeli nasi zabici
i ranni – wśród nich i ja. Jak zrobiło się jasno sierżant przywołał
sanitariusza, który zabandażował mi rękę. Potem ranni usiedli przy rowie, a
zabitych położono obok drogi przez wieś. Tam ich chyba pochowano. Z wioski
zabrano drabiniasty wóz i na nim zawieziono nas do Garwolina. Ciężej ranni
leżeli na słomie, a lżej ranni siedzieli z nogami na zewnątrz. Po drodze do
Garwolina przejechało obok naszego wozu coś ok. 6-furgonetek Czerwonego Krzyża
kierujących się w stronę frontu. Jedna
z nich zatrzymała się, wysiadł jakiś wyższy oficer, który zapytał mnie o
sytuację i morale żołnierzy. Powiedziałem o stoczonej potyczce, że mój oddział
posuwa się dalej na Minsk i, że morale żołnierzy jest dobre. Ów oficer
podziękował, zasalutował i odjechał. Po dojechaniu do Garwolina umieszczono nas
w jakiejś szkole i położono na słomie rozścielonej na podłogach. Na drugi dzień
przekazano nas do szpitala w Garwolinie. Po dwóch dniach wszystkich rannych
umieszczono w pociągu sanitarnym i przewieziono do żydowskiego szpitala w
Częstochowie. W pociągu była bardzo zła opieka. Lekarz przy przewijaniu mego
palca wskazującego prawej ręki, u której m.in. ustrzelony był ostatni paliczek
wiszący na kawałku skóry, nie obciął go lecz urwał. Bardzo mnie to bolało. Po
dwóch dniach pobytu w szpitalu zabrano mnie na salę operacyjną. Tam lekarz,
który obejrzał moje rany : ten ustrzelony paliczek, przestrzał pomiędzy palcem
wskazującym i kciukiem oraz przestrzał przedramienia, powiedział do lekarza naczelnego, że jego zdaniem
trzeba amputować dłoń. Na to naczelny lekarz kazał przyprowadzić mnie do
siebie. Po obejrzeniu mej dłoni i przedramienia zrugał tego młodszego i
zdecydował, że żadnej amputacji nie
będzie. Powiedział, że jestem za młody aby być kaleką i to bez prawej ręki. Z
rany wyciągnął pocisk, oczyścił ją i rękę na nowo obandażował. Odesłał mnie na
salę chorych i kazał meldować się co dzień rano na opatrunki. Gdyby mój stan
się pogorszył miałem zgłosić się niezwłocznie. Po paru tygodniach ręka się
zagoiła i odesłano mnie
do kompanii rekonwalescentów w Krotoszynie. Po paru
dniach ubrano mnie w nowe, czarne ubranie papierowe, dano wolny bilet i
odesłano do Buku.”
Stefan Formanowicz przed II-wojną światową należał do
Związku Inwalidów Wojennych Rzeczypospolitej Polskiej, w którym, na X-lecie
działalności, otrzymał odznakę honorową, oraz Związku Weteranów Powstań
Narodowych Rzeczypospolitej Polskie [7]. W pierwszych dniach okupacji
hitlerowskiej za aktywną, patriotyczna działalność na terenie Gostynia
Wielkopolskiego, w którym mieszkał od 1929 roku, został aresztowany i jako
zakładnik, tylko przez szczęśliwy przypadek, nie rozstrzelany na Rynku, jak
wielu innych. Potem w Buku dwukrotnie aresztowany przez Gestapo wskutek donosów
miejscowych Niemców, był bity, maltretowany z udział w Powstaniu Wielkopolskim
i za przeciwstawianie się propagandzie hitlerowskiej wśród mniejszości
niemieckiej w przedwojennej Polsce. Uniknął Fortu VII dzięki wstawiennictwu
Paula Müllera – jednego z przyzwoitych Niemców, któremu Stefan był potrzebny do
prowadzane firmy, gdyż znał bardzo dobrze język niemiecki i księgowość. Po
wojnie pracował w Starostwie Powiatowym (póżn. Powiatowej Radzie Narodowej) w
Gostyniu Wlkp., w którym na stanowisku Kierownika Wydz. Zdrowia i Opieki Społ.
zajmował się m.in. organizowaniem domów dziecka w dworach po byłych niemieckich
właścicielach ziemskich dla sierot odzyskanych z terenów Niemiec, pochodzących
np. z terenów Zamojszczyzny. Po przeprowadzce do Koźmina Wlkp. pracował w Urzędzie
Miasta i Gminy na bardzo stresującym stanowisku Kierownika Wydz. Gospodarki
Komunalnej i Mieszkaniowej. Na emeryturę odszedł w wieku 72 lat. Stale pracował
jednak społecznie. M.in. przez wiele lat przy Sądzie Rejonowym w Jarocinie był
kuratorem dla nieletnich. Będąc już w podeszłym wieku, był przez kilka
kadencji, a więc przez szereg lat, sekretarzem Koła ZBoWiD (Związku Bojowników
o Wolność i Demokrację) w Koźminie Wlkp. W szczególności zajmował się losami
byłych powstańców wielkopolskich. Występował o weryfikacje i potwierdzenie
udziału w Powstaniu, o nadanie odznaczeń i medali, o awanse na wyższy stopień
wojskowy, o przyznanie dodatków kombatanckich, o pomoc dla znajdujących się w
trudnej sytuacji, o sanatoria dla rekonwalescentów itp. Pomógł wielu ludziom.
Stefan Formanowicz został zweryfikowany
jako powstaniec wielkopolski i ujęty w spisie powstańców przechowywanym w
Archiwum Państwowym w Poznaniu [6].
Za walki w czasie Powstania Wielkopolskiego i wojny
polsko – bolszewickiej wielokrotnie odznaczony (m.in.) :
10.04.1921, Odznaka
pamiątkowa Wojsk Wielkopolskich => zobacz
25.05.1929, Medal
Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości
17.03.1938, Medal Niepodległości
„Bojownikom Niepodległości” => zobacz
28.04.1938, Odznaka „ORLĄT”
za walki w obronie Lwowa 1919 r.
14.09.1938, Brązowy Medal
za długoletnią służbę
21.03.1939, Ryngraf
pamiątkowy harcerzy z czasów walk o niepodległość => zobacz
21.08.1939, Srebrny Krzyż
Zasługi => zobacz
13.12.1967, Krzyż
Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta”
Za udział w Powstaniu Wielkopolskim awansowany 21
listopada 1967 na stopień podporucznika => zobacz
Zmarł 26 kwietnia1989 roku w Środzie Wlkp. Pochowany na
cmentarzu miejskim w Środzie Wlkp., w rodzinnym grobowcu Formanowiczów. W Jego pogrzebie uczestniczyło liczne grono
kombatantów z pocztem sztandarowym Koła. Uhonorowany umieszczeniem imienia i nazwiska na
tablicy pamiątkowej z listą powstańców wielkopolskich z okolic Środy Wlkp.
Tablica ta znajduje sie w kwaterze powstańców na cmentarzu miejskim w Środzie
Wlkp.
|
Tablica pamiątkowa powstańców wielkopolskich na cmentarzu w Środzie Wlkp. (po kliknięciu na obrazek zobaczysz
powiększenie tablicy; 100 kB) |
Więcej informacji o Stefanie Formanowiczu, jego
żonie Stanisławie ze Stachowskich, dzieciach oraz przodkach Stefana z Buku,
można poznać czytając „Wspomnienia rodzinne” w gałęzi bukowskiej.
|
|
Źródła informacji :
[1]
Wspomnienia i materiały archiwalne
pochodzące ze zbiorów rodzinnych.
[2]
Józef Urban, wspomnienia powstańca z Grodziska Wlkp. spisane w 1968 roku: Biblioteka Uniwersytecka w
Poznaniu (Zob. w zasobach WBC)
[3]
Bogusław Polak (prof.
dr hab.) : Oddziały Wojska
Wielkopolskiego pod Lwowem 1919 rok =>
zobacz (plik „pdf”)dokument pochodzący ze strony
”Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego”, (http://www.komisja-historyczna.webpark.pl/)
[4]
Piotr Bauer : 55 Poznański Pułk
Piechoty, Warszawa: Redakcja Historyczno-Wojskowa P.W.„Egros”, 1991
[5]
Skrzydlewski Józef (ppłk. rez.) : GRODZISK
[w’] Gomolec Ludwik : Powstanie Wielkopolskie 1918-1919, Poznań.
1957; str. 53
[6]
APP; Związek Powstańców Wielkopolskich w Poznaniu, Spis zweryfikowanych
[53/884/0/]
[7]
APP, Ewidencja członków Związku Weteranów Powstań Narodowych
Rzeczypospolitej Polskiej [53/884/0/1/45] : „Formanowicz Stefan ur.
15.04.1901”
Załączniki (dokumenty związane z życiem Stefana Formanowicza – pliki w formacie
„djvu”):
|
Z1. |
świadectwo ukończenia szkoły w Buku, 30 marca 1915 rok |
|
|
Z2. |
potwierdzenie zakończenia nauki zawodu u Józefa
Kandulskiego w Grodzisku, 15.04.1921 |
|
|
Z3. |
poświadczenie przynależności do drużyny harcerskiej w
Buku (druż. Poprawski) |
|
|
Z4. |
poświadczenie przynależności do drużyny harcerskiej w
Buku (Bogusławski) |
|
|
Z5. |
poświadczenie przynależności do drużyny harcerskiej w
Grodzisku (Jankiewicz) |
|
|
Z6. |
poświadczenie przynależności do drużyny harcerskiej w
Grodzisku (Jakubowski) |
|
|
Z7. |
poświadczenie przynależności do Towarzystwa
Gimnastycznego „SOKÓŁ” |
|
|
Z8. |
poświadczenie przynależności do Polsko-Katolickiego
Towarzystwa Terminatorów w Grodzisku |
|
|
Z9. |
zaświadczenie o służbie wojskowej (Skrzydlewski) |
|
|
Z10. |
zaświadczenie o służbie wojskowej (chor. Józefowicz) |
|
|
Z11. |
zaświadczenie o służbie wojskowej (por. Frankowski) |
|
|
Z12. |
opinia o służbie powstańczej |
|
|
Z13. |
zaświadczenie o służbie wojskowej (Leman) |
|
|
Z14. |
zaświadczenie o służbie wojskowej (Zenkteler) |
* * *
„Ocalić
od zapomnienia” – ta myśl przewodnia była głównym motywem otwarcia własnej strony w
internecie zawierającej genealogie naszej i pokrewnych rodzin. Myślę, że każdy z przodków powinien zostać w
naszej pamięci, gdyż godzien jest czci i szacunku, a najbardziej zasługują na
nie Ci z pośród nich, którzy nie zawahali się narazić swe życie, gdy przyszło
walczyć z bronią w ręku o wolność Ojczyzny.
„Gdybym zapomniał o nich, Ty Boże zapomnij o mnie”.